?Przyjdzie taki dzień, że wszyscy będziemy musieli wyjść na ulice, żeby walczyć? ? powiedział Pan na zakończenie blokady sejmu. Zapowiada Pan społeczną rewolucję?
? Rewolucja to za duże słowo. Ludzie nie chcą rewolucji, chcą spokojnie żyć, zajmować się swoimi rodzinami. Polacy są jednak podzieleni na bardzo bogatych i bardzo biednych. Ci drudzy, od wielu lat wykorzystywani, nie wytrzymują. Teraz słyszą, przy okazji ustawy ?67?, że dostaną wybór: umrzeć z głodu albo pracować aż do śmierci. I to nie jest hasło, takie są fakty. Ja chodzę po ziemi i rozmawiam z ludźmi. Oni słyszą o 500?600 zł emerytury częściowej i mówią: przecież tyle zanosimy do banku raz w miesiącu, żeby opłacić prąd, wodę, mieszkanie.

A za co żyć? Propozycja rządu jest totalnym nieporozumieniem! Mam przyjaciół z huty, którzy przychodzą i pytają: jaki to sukces, że dostaniemy emerytury częściowe, za które nikt nie będzie mógł przeżyć? Ludzie nie wytrzymują. Rządzący obłudnie twierdzą, że musimy zrobić wszystko, by rodziło się jak najwięcej Polaków, a z drugiej strony plują na nasz postulat podniesienia płacy minimalnej. Uważają, że powinien ją określać rynek. Młode małżeństwo nigdy świadomie nie zdecyduje się na dziecko, jeżeli on ma 1500 zł brutto, a ona nie pracuje. Zacznijmy od tych spraw, a nie powtarzajmy slogany. Jak ściągniemy młodych Polaków z Anglii czy Niemiec? Zachętą, by pracowali za 1500 zł brutto albo na umowę-zlecenie przez kilka lat? Jak młodzi, którzy mają po 28 albo 30 lat i żadnej odprowadzonej składki, uzbierają kapitał na swoje emerytury? Jeśli całe życie zawodowe przepracują na umowach śmieciowych to państwo dopłaci do ich najniższej emerytury. Czyli będzie współfinansować przedsiębiorców unikających płacenia składek ZUS-owskich.
? Powiedział Pan też, że Solidarność rodzi się na nowo. Jakie nadzieje wiąże Pan z tym społecznym procesem?
? Przyszedł moment, w którym musieliśmy powiedzieć: dość! Ustawa o podniesieniu wieku emerytalnego to najważniejszy od kilku lat problem dla pracowników i Solidarności. Moim obowiązkiem jako przewodniczącego Komisji Krajowej jest w tej sprawie występować, niezależnie od rezultatu. Bo to jest walka o czas pracy nas wszystkich, 15 mln ubezpieczonych. Mamy jedno życie i to my powinniśmy decydować o momencie przejścia na emeryturę. Nie możemy godzić się, by rządzący, w swojej chorej wizji, skazywali nas na pracę aż do śmierci. Ta sprawa dała nam ?powera?. Rodzi się Solidarność jako związek zawodowy, który odnawia się, widzi sens działania, a z drugiej strony rodzi się inna solidarność ? zaczyn społeczeństwa obywatelskiego. Mam nadzieję, że to przełoży się w przyszłości także na wybory. Że w tej grupie są i ci, którzy ostatnio na wybory nie chodzili, bo mieli wszystkiego dosyć. Zebranie ponad 2 mln podpisów pokazuje, że o najważniejszych sprawach ludzie chcą współdecydować. Referendum to jest przecież współdecydowanie.
? Przez kraj przelewa się fala protestów. Ludzie w związku i spoza niego pytają: co dalej? Jaki będzie następny krok ?S??
? Współdziałamy ze społeczeństwem i nie robimy nic wbrew niemu. To rządzącym chcemy utrudnić życie, bo walczą z Polakami. Na czas Euro 2012 Solidarność nie zawiesza swojej działalności. W niedługim czasie zbierze się Komisja Krajowa i przygotuje scenariusz dalszych działań. Projekty ustaw związane z uszczelnieniem systemu ubezpieczeniowego, ograniczające patologię umów śmieciowych, agencji pracy tymczasowej, które przygotowaliśmy, zostaną. Ustawa ?67? prędzej czy później i tak trafi do kosza.
? Czyli nawet jeśli Trybunał Konstytucyjny nie znajdzie powodów do odrzucenia tej ustawy, Solidarność nie opuści rąk?
? Absolutnie. Dlatego przyjęliśmy hasło: ?I tak wygramy!? NSZZ Solidarność?. To hasło na nasze kolejne akcje. Teraz już się nie cofniemy.
? I nie wyklucza Pan żadnego scenariusza, nawet takiego, który przewidywałby strajk generalny?
? Nie wykluczam. Jesteśmy w stanie taką akcję przygotować i przeprowadzić nawet przez trzy największe centrale związkowe. W poszczególnych branżach jest wiele problemów, choćby na kolei i w firmach energetycznych. Można to tak skoordynować, by przeprowadzić strajk w jednym dniu. Ale do takiej formy protestu muszą być przekonani sami ludzie. Już minęły dawno czasy, że robiło się akcję, bo taki kaprys miał przewodniczący. Jak ludzie będą przekonani, nic ich nie powstrzyma. A ich wściekłość narasta. Jeśli politycy PO mówią lekceważąco: ?11 maja pod sejmem było kilka tysięcy osób, gdzie ten milion??, to odpowiadam: było parę tysięcy, bo tyle miało być! Jak politycy nie orientują się w strategii akcji protestacyjnych to ich problem. Gdyby miało być 100 tysięcy, to byłoby 100 tysięcy!
? I może przyjdzie taki dzień, że 100 tysięcy ludzi będzie solidarnie protestować?
? Jest to bardzo prawdopodobne.
? Prezydent podpisał ustawę emerytalną.
? Byliśmy pod Pałacem Prezydenckim, ostrzegaliśmy, apelowaliśmy. Raz prezydent posłuchał apelu ?S?, kierując do Trybunału Konstytucyjnego ustawę o tzw. racjonalizacji zatrudnienia w administracji. Została przez trybunał wyrzucona do kosza. W tym wypadku też zrobiliśmy to, co do nas należało, ale Bronisław Komorowski zlekceważył opinię zdecydowanej większości Polaków. Jednak 24 maja rozmawialiśmy z prezydentem także o naszych projektach ustaw: o umowach śmieciowych, agencjach pracy tymczasowej i płacy minimalnej. Dzięki tym ustawom więcej młodych ludzi będzie mogło odkładać kapitał na swoje przyszłe emerytury, a w systemie znajdzie się więcej pieniędzy. Prezydent obiecał, że przypilnuje, by nasze projekty jak najszybciej znalazły się na Radzie Ministrów i zostały skierowane do sejmu.
? Jakie argumenty wysunie ?S? w Trybunale Konstytucyjnym?
? Będziemy tę sprawę konsultować na pewno z kolegami ze Słowenii, bo tam odbyło się referendum w sprawie podniesienia wieku emerytalnego i Słoweńcy powiedzieli ?nie?. Poruszymy kwestię samego trybu przyjęcia ustawy bez wysłuchania głosu społeczeństwa, jak i utraty praw nabytych. Lepiej byłoby, gdyby ustawę do trybunału skierował prezydent, bo wtedy trybunał zająłby się nią szybciej. Przypomnę, że już rok czekamy na orzeczenie w sprawie ustawy o Święcie Trzech Króli, w której zaskarżyliśmy nie samą ideę dnia wolnego 6 stycznia, tylko innych dni wolnych, które przysługiwały nam jako pracownikom za święta przypadające w niedziele.
? Bogdan Borusewicz, jeden z liderów sierpniowego strajku, nie wpuścił delegacji ?S? do senatu. Jak Pan to odebrał?
? Było mi przykro. Tego dnia przed senatem nie organizowaliśmy żadnej pikiety, ale miałem obowiązek reprezentowania milionów Polaków sprzeciwiających się ustawie emerytalnej. Gdybym nie przyszedł, wielu powiedziałoby: no tak, zadymili, sejm zablokowali, ale już siąść i uczestniczyć w merytorycznej dyskusji nie chcieli. Przykre, że bohater ?S? nie wpuszcza przewodniczącego ?S? do senatu w wolnej Polsce.
? Niektórzy członkowie ?S? chcieliby większego zaangażowania politycznego związku. Mówią: skoro nie udaje się metodami merytorycznymi ? referendum, debatą w dialogu społecznym, zgłaszaniem projektów ustaw ? to może trzeba budować alternatywę polityczną.
? Dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi. Mam w sercu słowa Ojca Świętego, który podkreślał, że władza przechodzi z rąk do rąk, a związek Solidarność ma być z ludźmi ? górnikami, hutnikami, służbą zdrowia i innymi grupami zawodowymi. Niektórzy w związku mają ciągotki polityczne, może nie do władzy, ale chcieliby mieć klub w sejmie. A do sejmu idzie się po władzę. Nie potrzeba nam jakiegoś małego klubu ?S?, bo mamy naszych posłów: Stanisława Szweda, Janusza Śniadka, innych, którzy nam pomagają. A jak będziemy mieli klubik to zarzucą: jesteście w sejmie jako Solidarność i co robicie? Co możecie? Nic. Do sejmu idzie się po władzę, a jak dostalibyśmy władzę, to już jest po Solidarności. Nie taka jest rola związku. Tak rozleciała się Partia Pracy Blaira, która na początku była związkiem zawodowym. Nie tędy droga. Jak komuś marzy się mały klubik, to przecież są możliwości kandydowania z PiS-u czy Solidarnej Polski. Bycie działaczem związkowym to świetny poligon do pracy w parlamencie. Wiem, że niektórych korci, bo w tej chwili cieszymy się większym zaufaniem społecznym niż rząd. ?S? ma 38 proc, rząd ? 29, parlament ? 19 proc. Ale zaufanie dziś się ma, jutro można roztrwonić. My nie jesteśmy koniunkturalistami, nie patrzymy jak politycy ? zrobimy akcję, bo może przybędzie nam kilka punktów. My robimy to, co do nas należy. To, co czujemy w sercu w danym momencie. I mamy dobrze wykonywać naszą robotę.
? ?S? Stoczni Gdańskiej organizuje obywatelski komitet, który chce doprowadzić do referendum i odwołania prezydenta Adamowicza. Jak Pan ocenia tę inicjatywę?
? Są dwa miejsca w Gdańsku historyczne dla całej ?S? ? sala BHP, którą Solidarność własnym sumptem, przy pewnym wsparciu sponsorów, wyremontowała i kościół św. Brygidy. Na zawieszeniu wiechy w ECS mówiłem: oby tu był duch prawdziwej Solidarności, a nie poprawności politycznej. Niech w tym budynku Solidarność łączy, a nie dzieli. Póki co, jest niestety to drugie. Ja w Gdańsku jestem gościem i więcej mógłbym powiedzieć o prezydencie Gliwic Frankiewiczu, którego także mieszkańcy chcą w referendum odwołać. Podpisy zbierane są też w Bytomiu i Rudzie Śląskiej. Akcje organizują komitety obywatelskie, ale przy zaangażowaniu członków związku. Widać, że ludzie się uaktywnili, korzystają z polskiej demokracji, to bardzo ważne. Pana Adamowicza mogę ocenić po jednym numerze, jaki wyciął. Jeżeli nawet kontrowersyjny pomysł przywrócenia w nazwie Stoczni Gdańskiej Lenina wpadł mu do głowy, a ileś środowisk tego nie akceptuje, to mógł do mnie zadzwonić. Udostępniłbym salę BHP, zaprosił stowarzyszenie Pokolenie, stowarzyszenie Kolebka, stoczniowców i rozpoczęłaby się debata, która powinna się toczyć aż do białego dymu. Argumenty o powrocie do historycznej nazwy są całkowicie nietrafione. Bo jeśli tak, to prezydent Uszok przy wjeździe do Katowic powinien powiesić drugą tablicę z napisem ?Stalinogród?. Złośliwi twierdzą, że dzięki zamontowaniu przez prezydenta Adamowicza napisu na bramie, potaniały koszty filmu Wajdy o Wałęsie. Prezydent Adamowicz powinien z ludźmi rozmawiać. Nie dziwię się stoczniowcom i regionowi, że chce organizować referendum.
? Teraz Lenin przykryty jest logiem Solidarności, zgodnie z prawdą historyczną. Może tak zostawić?
? Kiedy dziękowałem pani Alicji Olszewskiej za to, że nie pozwoliła zdjąć loga ?S?, powiedziała: ?W ?80 roku Solidarność przykryła komunizm, a w tym wypadku Lenina?. Na jedno wychodzi, może tak miało być.
? W internecie krąży zdjęcie Donalda Tuska z podpisem: ?Żyjemy w wolnym kraju?. Pod spodem znajduje się wyjaśnienie: ?Wolno budujemy drogi, autostrady, mamy wolno działające sądy?. Ale mówiąc poważnie, czy podstawowe wolności obywatelskie ? wolność zrzeszania się, wolność słowa i mediów, wolność w debacie publicznej ? są w Polsce respektowane? Czy jest tak, że jesteśmy w UE, ale trochę poza tymi standardami?
? Nawet więcej niż trochę. Po blokadzie sejmu 11 maja, politycy PO przypomnieli sobie, że obowiązuje konstytucja i zaczęli się użalać nad zdeptaniem ich praw, bo przez całe dwie godziny przetrzymaliśmy ich w sejmie. Kpina! Może ci sami posłowie, tak bardzo broniący swoich praw, zaczęliby bronić praw obywateli, w tym związkowców. Gdzie oni są jak podwykonawcy na autostradach nie otrzymują wynagrodzeń za ponad rok swojej pracy? Tym się nie interesują! Gdzie są, jak łamie się konstytucję i podstawowe prawa, kiedy młodzi ludzie zakładają związek zawodowy i wyrzuca się ich z pracy z art. 52? Gdzie są, jak te sprawy umarza się z powodu niewielkiej szkodliwości społecznej czynu? Dlaczego nie występują w imię praw obywatelskich, kiedy w Warszawie chcemy wieszać plakaty posłów, czyli osób publicznych, a prezydent Gronkiewicz-Waltz, wykorzystując miejską spółkę, która dysponuje nośnikami reklamowymi, nam na to nie pozwala? Platforma nie jest właścicielem Polski. Naszej Polski. Swoboda w przestrzeni medialnej powinna być dla każdego ? od TVN 24 do TV Trwam, od RMF FM do Radia Maryja.
? Jest Pan kreowany przez mainstreamowe media, np. ?Gazetę Wyborczą? na nowego lidera prawicy socjalnej. Jak Pan to odbiera? Sugeruje się, że wykorzysta Pan dziś zbudowany kapitał politycznie.
? Mnie to nie interesuje. Angażuję się w to, co robię, całym sobą. Mediom nie uda się skłócić mnie z Jarosławem Kaczyńskim czy Zbigniewem Ziobro. Życzę sobie, by w ważnych sprawach pracowniczych, społecznych, PiS i Solidarna Polska, a także SLD nas wspierały. Bo w sprawie płacy minimalnej, referendum emerytalnego i tej fatalnej ustawy już wsparli. Historycznie dzieli nas z SLD wszystko, ale jeżeli nas popierają, to trzeba z nimi rozmawiać. Nie możemy ograniczać się tylko do wąskiej grupy partii i osób, bo wtedy nic nie załatwimy.
? Andrzej Gwiazda powiedział: ?Poczucie solidarności i potrzeba moralna oraz patriotyzm nie powstają na kanapie. Tworzą się w działaniu i ogniu walki?. Pan też mobilizuje ludzi, pokazując przykład determinacji zwolenników TV Trwam. Nadchodzi czas walki?
? Ten czas już przyszedł. Tylko niektórzy jeszcze starają się walczyć na siedząco w internecie, a nie wychodzić na ulice, by głośno zaprotestować. Nie ma już czasu na marudzenie, wyrażanie niezadowolenia na Facebooku czy innych forach internetowych. Trzeba działać, a my, jako Solidarność, stwarzamy ku temu warunki. Na podpisie prezydenta pod ustawą nic się nie kończy. I tak wygramy!

Źródło. Tygodnik Solidarność