Nie się nie zmieni. Tak, jak już wcześniej zapowiadał wiceminister Rafał Baniak, Skarb Państwa podejmie decyzję o dotyczącą oferty złożonej przez firmę Synthos w sprawie wezwania na zakup 100 proc. akcji Zakładów Azotowych Puławy w najpóźniejszym możliwym, czyli do 20 lipca. Tą zapowiedź potwierdził wiceminister skarbu paweł Tamborski podczas posiedzenia sejmowej Komisji Skarbu.
Do 20 lipca przewidziany jest termin na przyjmowanie zapisów na sprzedaż akcji. SP w swojej dotychczasowej praktyce maksymalizował swoje cele, tak aby interesy były najlepiej zabezpieczone. Stąd z reguły w takich sytuacja podejmujemy decyzję w ostatnim możliwym momencie – powiedział wiceminister Tamborski.
Przypomniał, że 6 lipca zarząd spółki ogłosi swoją opinię dotyczącą tego wezwania. – Spółka nie znajduje się na liście spółek strategicznych, stąd trzeba zakładać, że w jakiejś perspektywie SP jest zdecydowany zbyć wszystkie swoje akcje, co nie oznacza, że zrobi to tym razem
– powiedział wiceminister Tamborski.
Elementem ryzyka, który również bierzemy pod uwagę, jest to, czy po ewentualnym sukcesie wezwania Synthos nie odsprzeda akcji Puław Acronowi. Jest to element naszej analizy tej oferty – dodał.

Kontrofertę w stosunku do wezwania ogłoszonego przez Synthos ma złożyć spółka pracownicza Zakładów Azotowych w Puławach. Zapowiada ona, że za jedną akcję Puław zapłaci co najmniej 105 zł, a ostateczna cena zostanie podana po zakończeniu roku obrotowego 2011/12. MSP podchodzi jednak sceptycznie do zapowiedzi spółki pracowniczej Puław. – Nie otrzymaliśmy oferty spełniającej warunki wezwania. Czekamy na taki ruch ze strony spółki pracowniczej. Synthos poparł swoją ofertę gwarancjami bankowymi, w tym przypadku tego nie ma – powiedział wiceminister Tamborski.

Klub PiS jeszcze przed posiedzeniem komisji skarbu zgłosił dezyderat do rządu o pozostawienie ZA Puławy w zasobach Skarbu Państwa. Posłowie opozycji chcieli przegłosowania dezyderatu przed wystąpieniem wiceministra skarbu. Przepychanki słowne w tej sprawie przerywały merytoryczną dyskusję. Przewodniczący komisji Adam Szejnfeld nie chciał zgodzić się na głosowanie ponieważ, jego zdaniem według procedury przyjętej w Sejmie najpierw musi zostać wysłuchana informacja rządu, a dopiero później, na kolejnym posiedzeniu może odbyć się głosowanie. Na zakończenie obrad komisji przewodniczący zarządził jednak głosowanie. Ostatecznie dezyderat nie uzyskał poparcia członków komisji obecnych na posiedzeniu.

Dawid Jackiewicz (PiS) podkreślił, że jego klub chce zaapelować do rządu, aby nie podjął szkodliwych decyzji. – Spółka odnotowuje doskonałe wyniki finansowe, z miesiąca na miesiąc, z kwartału na kwartał zwiększa swoje możliwości rozwojowe. W samym tylko pierwszym kwartale 2012 roku spółka ta odnotowała czysty zysk netto wysokości 220 mln złotych, co oznacza na przykład w porównaniu z pierwszym i drugim kwartałem poprzedniego roku wzrost o ponad 200 proc – mówił poseł Jackiewicz.

Dlatego, jak argumentował poseł, przegłosowanie dezyderatu na następnym posiedzeniu komisji może być już bezcelowe. – Pan minister zapewnił, że decyzje w tej sprawie jeszcze nie zapadły, ale mogą zapaść w każdej chwili. Widzieliśmy już wielokrotnie gwałtowne zmiany decyzji w wykonaniu Ministerstwa Skarbu Państwa – dodał. Zarzucił Adamowi Szejnfeldowi, że nadużywa swojej pozycji, ograniczając swobodę wypowiedzi.

– Co stanie się w sytuacji, kiedy nowy właściciel zmieni dostawcę gazu. Obecnie Puławy mają 10 proc. krajowe zużycie gazu ziemnego, i wtedy okaże się ze PGNiG nie ma co zrobić z 10 proc. gazu z dnia na dzień. To jest gaz który mamy zakontraktowany na długie lata, dzięki umowie podpisanej nie tak dawno przez Polskę, co najgorsze nie możemy zrezygnować z nadmiaru tego gazu – zastanawiał się poseł Jackiewicz.

– Gdyby rząd odpowiedział na wezwanie firmy Synthos pana Sołowowa, zysk ze sprzedaży dla skarbu państwa wyniósłby mniej niż 2 mld zł. Nie można tak tanio sprzedawać spółki, która ma tendencję rozwojową. A zatem co stoi, jaki jest cel rozważania tego typu przedsięwzięcia. Uważamy, że proponowana cena jest bardzo niska w porównaniu do wartości firmy, do majątku trwałego, czyli mniej więcej do 3 mld zł, a wartość zakupu to około 2 mld zł. Gołym okiem widać, że jedynym beneficjantem będzie nabywca, czyli firma pana Sołowowa – powiedział Jackiewicz.

Małgorzata Sadurska (PiS) jest zaniepokojona, że zaraz po wezwaniu Synthosa wicepremier Waldemar Pawlak od razu uznał ofertę za obiecującą. – To daje sygnał pozostałym drobnym akcjonariuszom, którzy ewentualnie mogliby swoje akcje zbyć reagując na wezwanie Synthosa – mówiła.
Andrzej Smętek, członek rady pracowników ZA Puławy powiedział, ze w Puławach i okolicach jest ogromna determinacja i odbywa się pikieta poparcia i apelu o to, aby SP pozostawił kontrolę nad zakładami. – Co roku w zakładach zatrudnia się 150 nowych pracowników, co roku SP otrzymuje dywidendę. Co będzie dalej z tym wszystkim? – mówił.

Jacek Wójtowicz, pracownik zakładów dodał, że ZA Puławy będą budowały elektrownię na bazie gazu. – Po wybudowaniu elektrowni zapotrzebowanie na gaz wzrośnie do 15 proc. Budowę tej elektrowni postrzegamy jako gwaranta dalszego rozwoju naszej działalności. Do tego Synthos w ogóle się nie odnosi. Ryzykowne jest oddawanie tak dużego konsumenta gazu w prywatne ręce, również w kontekście projektów związanych z zasobami gazu łupkowego na Lubelszczyźnie – mówił Jacek Wójtowicz.

Na posiedzeniu sejmowej komisji skarbu obecny był również Tomasz Kalwat, prezes Synthosa.

Źródło. www.wnp.pl