Pracodawca może już wymagać odpracowania czasu spędzonego na papierosie. Taką możliwość dają wprowadzone w ubiegłym roku przepisy

Zgodnie z nowym kodeksem pracy prywatne wyjścia powinny być odnotowywane przez pracodawcę. Za takie można uznać przerwy na papierosa. Jak szacuje Partnerstwo “Polska bez dymu?, palący pracownik na tę czynność przeznacza średnio 40 minut dziennie.

Rozwiązania uderzające w palaczy wprowadził już Urząd Marszałkowski Województwa Mazowieckiego. ? Pracodawca ma płacić za pracę, a nie przerwy w pracy. Tym bardziej, że w przypadku palących kilka papierosów dziennie możemy mówić nawet o godzinnej absencji. Takiej sytuacji nie można tolerować. Zwłaszcza, że urząd funkcjonuje w oparciu o środki publiczne. Nie widzimy potrzeby, aby podatnicy płacili za czas, w którym urzędnicy robią sobie przerwę na papierosa ? mówi Marta Milewska, rzeczniczka Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego.

To właśnie ten urząd jako pierwszy wykorzystał nowe przepisy. Do końca ubiegłego roku urzędnicy musieli zadeklarować, czy zamierzają odpracować przerwy na palenie, czy wolą potrącenie z wynagrodzenia. Wszyscy zaproponowali, że codziennie będą zostawać w pracy po ok. 30 minut dłużej.

Takie przepisy podobają się niepalącym. ? Przyjęło się, że wyjście na papierosa jest czymś normalnym i palaczowi się należy. A przecież oni pracują mniej, a dostają takie samo wynagrodzenie, co niepalący ? mówi pani Barbara, księgowa w jednym z lubelskich biur.

? Jestem rozliczany z postawionych przede mną zadań. Jeśli zrobię to, co mam do zrobienia, to czemu nie mógłbym poświęcić paru minut na papierosa? Jeśli kto inny chwilę wolnego wykorzystuje na przeglądanie Internetu, albo kawę, to nikt nie każe mu tego odpracowywać ? przekonuje pan Paweł, urzędnik z Lublina, wypalający około paczki papierosów dziennie.

Przepisy jednak dopuszczają taką możliwość. ? To sposób na zdyscyplinowanie pracowników. Jednak na razie nie mamy sygnałów, żeby któryś z pracodawców w regionie zdecydował się na takie rozwiązanie ? mówi Katarzyna Wydra z Okręgowego Inspektoratu Pracy w Lublinie.

Palących pracowników, przynajmniej w tym momencie, nie zamierza rozliczać lubelski Urząd Marszałkowski. ? Nie było w tej sprawie żadnych wniosków, ani decyzji ? mówi Beata Górka, rzeczniczka marszałka Krzysztofa Hetmana.

Podobną deklarację usłyszeliśmy w Urzędzie Miasta Lublin. ? Zgodnie z przepisami pracownikom przysługuje 15-minutowa przerwa w pracy i mogą ją wykorzystać, jak chcą. Poza tym wszystkie wyjścia z urzędu muszą być odnotowywane w księdze wyjść. Ale pracowników rozliczamy przede wszystkim z powierzonych obowiązków ? wyjaśnia Beata Krzyżanowska, rzeczniczka prezydenta Lublina.

Tymczasem mazowiecki Urząd Marszałkowski informuje o pierwszych pozytywnych efektach swojej decyzji. ? Docierają do nas sygnały, że część palących pracowników potraktowała tę sytuację jako pretekst do pożegnania się z nałogiem, z czego się bardzo cieszymy ? podsumowuje Marta Milewska.

Źródło.

DW.