Jeszcze nie jest źle,bo gazu nie puścili

Tym zdaniem zakończyłem poprzedni felieton, więc należy się wyjaśnienie.Otóż w roku 1982 przebywałem w jednej celi z naszym, solidarnościowym prawnikiem. Był to człowiek-legenda. Przedwojenny prawnik, żołnierz walczący w Kampanii Wrześniowej, dowódca oddziału AK walczący aż do końca 1946 r.

Człowiek ten po poddaniu oddziału został wraz ze swoimi żołnierzami rozstrzelany i tylko,choć ciężko ranny,cudem uratował życie.Nie na długo.

Więziony i skazany na śmierć ocalał dzięki interwencji środowiska prawniczego. Ten człowiek był Żydem i polskim patriotą. Opowiadał nam swoje przeżycia, ale też opowiadał o ludzkich zachowaniach podczas wojny. Jedną z takich mrożących krew w żyłach historii zapamiętałem do końca życia. Pan Marian usłyszał ją od świadka zeznającego w procesie jakiegoś

pomniejszego mordercy – Niemca realizującego swoje ambicje przy komorach gazowych i krematoriach w Auschwitz Zeznający świadek był więźniem ? Żydem pracującym przy wynoszeniu ciał z komory gazowej. Podczas mordowania kolejnego transportu usłyszał tytułowe zdanie kiedy  zamykały się drzwi komory gazowej: zdanie kiedy jeszcze nie jest źle, bo gazu nie puścili?

Zapamiętałem to zdanie, bo widzę podobną postawę wśród moich rodaków – wśród kolegów, z którymi pracuję. Jeszcze nie jest źle, bo wypłata wpłynęła na konto? MOJE konto. Jeszcze nie jest źle, bo mam jakieś drobniaki na życie? JA mam. Jeszcze nie jest źle, bo MNIE nie zwalniają? MNIE nie zwalniają. Jeszcze nie jest źle? Co się stało z naszą ?Solidarnością? i solidarnością? Co się stało, że każda organizacja zakładowa siedzi skulona na swojej wyspie i osłania przed wiatrem liberalizmu swoje marne ognisko? Co się stało, że współpracownicy przestali już być kolegami? Co się stało, że zapatrzeni w swój telewizor (coraz większy), usadowieni w swojej lodówce, nie chcą widzieć dramatu pozbawianego pracy i środków do życia sąsiada? Co się stało, że pozwolili, aby liberałowie pozbawili ich zapału do walki o pryncypia, o zasady, o człowieczeństwo?

Co się stało z naszą “Solidarnością” i solidarnością ?.

Pamiętam jak blisko 10 lat temu zapewniano nas o tym, że gdy Polska stanie się członkiem Unii Europejskiej, to zapanują u nas ?europejskie standardy pracy?. Zapewniano nas, że nasze zarobki będą stopniowo podciągane pod standardy unijne. Przekonywano, że tak, jak w UE pracodawcy szanują prawo, tak i u nas szanować będą. Że przecież fabryk nie zabiorą. I co? I wszystko jest na odwrót. A Polacy siedzą cicho, bo jeszcze nie jest źle, bo gazu nie puścili?!

Może właśnie – aby pokazać faktyczną pozycję i stan Polski i Polaków na arenie chociażby europejskiej warto nieraz trochę niejako wyjść z siebie i spojrzeć na Polskę z zewnątrz, zadać jedno najważniejsze pytanie: dlaczego pozwalamy na to, że aż tyle płacimy i tylko tyle zarabiamy? Dlaczego ceny dóbr konsumpcyjnych i dóbr przemysłowych są w Polsce na poziomie światowym, natomiast dochody wielu małych i średnich przedsiębiorstw stanowią tylko około 30-40% tych, które obowiązują w krajach tzw. ?Starej Unii??

Wysuwane jeszcze dzisiaj argumenty o niższej, polskiej wydajności pracy, wyższej pracochłonności oraz zapóźnieniu technologicznym są niepoważne.

Gospodarkę rynkową budujemy już ponad 20 lat i osiem lat uczestniczymy w nowej RWPG nadzorowanej przez Brukselę. Uczestniczymy we współczesnych zjawiskach ekonomicznych a w szczególności dotyczących transformacji do gospodarki rynkowej gospodarek tzw. ?realnego socjalizmu?. I co? I nic! Bo jeszcze na MNIE gazu nie puścili?

 

Michał Orlicz