Związkowcy z zakładów azotowych w Puławach w liście do ministra skarbu Dawida Jackiewicza skarżą się, że ich spółka nie ma w Grupie Azoty należytej pozycji. Uważają, że to ich spółka finansuje nowe inwestycje w tarnowskich zakładach Grupy, a wezwanie Tarnowa to było „polityczne działanie” poprzednich ministrów skarbu.

Mimo, że od połączenia Grupy Azoty i Zakładów Chemicznych Puławy minęło już kilka lat, wraz ze zmianą rządu ponownie odżyły spory w branży chemicznej.  Podpisany przez sześć organizacji związkowych z Puław list, skierowany do szefa MSP, krytykuje połączenie spółek.
Czego obawiają się związkowcy?

Po pierwsze, nierównego traktowania podmiotów w Grupie Azoty. Zdaniem działaczy obecne odnowienie i budowa nowych instalacji w zakładach w Tarnowie sfinansują właśnie Puławy.

Działacze obawiają się, że inwestycje w innych niż Puławy zakładach Grupy oznaczać będą, degrengoladę techniczną Puław i to, że zakłady przestana być nowoczesne.

Chcą też, cokolwiek by to znaczyło, “nadanie właściwej rangi puławskiej spółce wynikającej z jej wielkości, generowanych przychodów i wnoszonego do Grupy zysku”.

Związkowcy uważają także, że w Zakładach Azotowych Puławy „zarządzanie powinno odbywać się przez puławian, a zarazem dobrych menedżerów znających się na chemii i technologii”.

W sprawie powyższych  postulatów chcą się spotkać z przedstawicielami MSP, kompetentnymi w sprawach ZA Puławy i Grupy Azoty.

Dariusz Malinowski/ wnp.pl