9 lutego odbyło się spotkanie Rady Pracowników i Komitetu Strajkowego z Zarządem ZAP. Temat spotkania był jeden: umowa dotycząca wspólnego handlu w Grupie Azoty.

Przedstawiliśmy swoje wnioski i obawy. Wnioski są następujące: zgadzamy się na wspólny handel pod warunkiem, że to my (Puławy) za niego odpowiadamy i mamy wpływ na realne decyzje z powołaniem Dyrektora włącznie. Zarząd poinformował nas, że jest zgoda na siedzibę w Puławach (przy bliżej nieokreślonych kompetencjach nadzoru), naszym zdaniem to oczywiście krok w dobrym kierunku, ale tylko krok i to pierwszy(!). Nie ma więc mowy o naszej zgodzie na powstanie wspólnego departamentu. Jest zgoda na dalsze prace i na nic więcej.

Nasze obawy dotyczą powoływania zbędnych, kosztownych i fikcyjnych tworów organizacyjnych, których jedynym efektem działania będzie spowalnianie procesu decyzyjnego i de facto straty handlowe. Podobnie sprawa ma się z odpowiedzialnością za podejmowane decyzje – fakt, iż departament będzie miał siedzibę w Puławach, nie sprawia, że tu będzie też decyzyjność. Podobnie patrzymy na strony umowy: naszym zdaniem powinny nimi być dwie spółki, czyli Puławy i Tarnów.

Podobnych i równie ważkich zastrzeżeń jest dużo więcej, dlatego z głębokim niepokojem i niedowierzaniem obserwujemy fakty medialne, jakie są sztucznie tworzone wokół tej sprawy przez Zarząd GRUPY AZOTY. Ze zdumieniem obserwujemy, że uczestniczą w tym jako narzędzia lubelskie media.

Reasumując, Komitet Strajkowy na NIC się nie zgodził. Obecne działania Zarządu Grupy AZOTY i Prezesa Wardackiego odbieramy jako zaklinanie rzeczywistości, ale przede wszystkim jako eskalowanie konfliktu.

Naszym celem nigdy nie był STRAJK, ale jeśli Pan Wardacki zamiast dialogu będzie nam oferował demagogię, to STRAJK będzie koniecznością.

Piotr Śliwa