W środę około 200 osób pikietowało w Puławach przeciwko prywatyzacji Zakładów Azotowych Puławy i przejęciu akcji tej firmy przez spółkę Synthos. W połowie czerwca Synthos wezwał do sprzedaży 100 proc. akcji ZA Puławy. O tym dlaczego załoga sprzeciwia się prywatyzacji Puław przez Synthosa mówi Marek Wątorski, wiceprzewodniczący Regionu Środkowowschodniego NSZZ Solidarność. .
Dlaczego nie chcą państwo, aby Synthos kupił Puławy?

Bo taka prywatyzacja niesie za sobą wiele obaw. Dodatkowo nie jest dla ZA Puław potrzebna.

Niepotrzebna?

Spółka dobrze radzi sobie na rynku. Notuje zyski, wypłaca dywidendę. Niedawno przejęła dwie firmy z branży. Ogólnie rzecz biorąc sytuacja firmy jest dość dobra. A Synthos nie wiele może dać.

Czy załoga obawia się redukcji zatrudnienia?

– To także jest jednym z powodów sprzeciwu. Kontaktowaliśmy się z kolegami z Synthos Dwory (wcześniej Zakłady Chemiczne Dwory Oświęcim). Po tym jak pojawił się tam inwestor doszło do ogromnych redukcji zatrudnienia. Wypowiedziany został także układ zbiorowy pracy. Taki inwestor nie budzi zaufania.

Ale może jednak plany Synthosa są korzystne dla Puław?

Na razie trudno to powiedzieć bo brakuje szczegółów. Pojawiają się tylko ogólniki. Jednak zastanawia nas to, że mniejszy chce przejąć i to wrogo większego.

Co zamierzacie robić w obecnej sytuacji?

Strajku nie będzie, bo przecież nie podcina się gałęzi na której się siedzi. Jednak związki są przeciwne tej prywatyzacji i Synthos powinien to zrozumieć. Po co wchodzić do spółki, gdzie cię nie chcą. Dla Synthosa to może być zbyt duży kęs.

Źródło wnp.pl

Rozmawiał: Dariusz Malinowski