Cena ropy będzie nadal spadać w drugiej połowie roku – przewiduje prezes Shella Peter Voser. Jego zdaniem dopiero wówczas spowolnienie globalnej gospodarki przełoży się na niższe zapotrzebowanie na surowiec.

Cena baryłki ropy Brent spadła w tym tygodniu do najniższego od 16 miesięcy poziomu 96 dolarów. Zdaniem analityków bezpośrednią przyczyną są słabe dane napływające z USA i Chin, które pogłębiają tylko efekt wywołany kryzysem w strefie euro.

– Osłabienie popytu na ropę zaczyna być coraz bardziej widoczne na skutek recesji w Europie, ale również w mniejszym stopniu na Dalekim Wschodzie – powiedział Voser. – Do tego dochodzą także czynniki geopolityczne, które również wpływają na osłabienie cen, które będzie postępować w drugiej połowie roku – dodał.

Jego zdaniem tendencja ta może odwrócić się dopiero w przyszłym roku. – Popyt na ropę będzie się stopniowo odbudowywał a wraz z nim także cena surowca będzie szła w górę – twierdzi prezes Shella.

Na sytuację na rynku ropy większego wpływu nie będą miały raczej sankcję wobec Iranu, które wchodzą w życia z początkiem lipca. ? Potencjał wzrostu podaży ropy jest wystarczający by uzupełnić niedobory wynikające z zakazu importu z Iranu – stwierdził Voser. Dodał, iż wszystkie zakłady Shella przestały już kupować irańską ropę.