Dbanie o zdrowie ma swoją wartość i nie jest ona taka sama dla wszystkich. Nowy wymiar tej starej oczywistości, z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, ma miejsce w naszym przedsiębiorstwie. Jeśli potwierdzi się, że w bastionach wydziałowych ZZPRC funkcjonują prominentne grupy koszące gruby hajs z „dbania o zdrowie”, to obraz świata stanie się dużo bardziej oczywisty i dużo bardziej ponury.

Bo po co podpisywać jakieś porozumienie, dzięki któremu wszyscy mogą dostać po 2500 złotych, skoro można rozdzielić tę kasę  miedzy swoich? Jasne staje się też, czemu nikt spoza układu i bez błogosławieństwa guru ZZPRC nie może zostać kierownikiem, dyrektorem lub – o zgrozo! – członkiem zarządu, bo mógłby przecież nie godzić się na tego rodzaju „działania prozdrowotne” czy tam prokorytne. Jak nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo, że chodzi o kasę (ale nie dla wszystkich). Wiadomo też, że Kruk Piotrowi oka nie wykole.

Oczywiście mamy nadzieję, że to tylko fantasmagorie, ale żeby to potwierdzić, złożyliśmy poniższe pismo.