Od kilkunastu miesięcy Pan Minister Włodzimierz Karpiński i formacja polityczna, z której się wywodzi, prowadzi kampanię przeciwko budowie bloku energetycznego opartego o węgiel kamienny z „Bogdanki”, twierdząc, iż budowa Bloku Gazowo-Parowego (BGP), który proponował Minister Skarbu w rządzie PO-PSL, jest bardziej efektywna ekonomicznie i lepiej służy środowisku. Dowodem tego mają być bilbordy, jakie zawisły w Puławach. Pomijam fakt, że jako emitery zanieczyszczeń przedstawiane się tam chłodnie kominowe, które w jak najbardziej potocznym języku można nazywać nawilżaczami powietrza, ale NIGDY trucicielami. Pozwolę sobie zatem na bardzo skompilowane przedstawienie FAKTÓW dotyczących różnic między oboma pomysłami. Wiedza, którą przedstawiam, jest powszechnie dostępna.  Oto one:

KWESTIE EKOLOGICZNE

Poniżej porównuję roczne emisje z planowanego Bloku Węglowego (BW) i Bloku Gazowo-Parowego. Widać wyraźnie, że emisje: (tony/rok) tlenków azotu (NOx), tlenku węgla (CO) i dwutlenku węgla (CO2) są wyraźnie wyższe w przypadku BGP. Oczywiście decyduje o tym skala produkcji (100 MWe z BW przy 400 MWe z BGP), ale niezbitym faktem jest to, że BW jest bardziej przyjazny środowisku i ludziom, dla nas, mieszkańców Puław, najważniejsze jest, ile szkodliwych substancji jest emitowanych i im jest ich mniej, tym lepiej. Bezsprzecznie wielkość emisji w przeliczeniu na jedną jednostkę energii wypada na korzyść Bloku Gazowego, ale – choć to może samolubne – jeśli ta energia ma być sprzedawana, a nie wykorzystywana przez Azoty, wolę być mniej truty niż mieć satysfakcję, że ktoś w Suwałkach nie ma problemu z ładowaniem komórki.

Jak się wydaje, temat dbania o środowisko oraz zdrowie i życie mieszkańców mamy zamknięty. Chyba że nie jest ono istotne? Jak się wydaje, to nie tylko kwestie ekologiczne zdecydowały o rezygnacji z budowy Bloku Gazowego, ale również rachunek ekonomiczny i kwestie bezpieczeństwa pracy Zakładów Azotowych „Puławy”. Poniżej przedstawiam też aspekt biznesowy, otóż:

KWESTIE BIZNESOWE

Kwestia zasilania w gaz.

System rurociągów gazowych wysokiego ciśnienia, którego operatorem jest polski Gaz-System nie pozwoliłby na zasilenie Bloku Gazowego z innego punktu niż Wysokoje (mapka poniżej). W kwestii budowy infrastruktury przesyłowej gazu w Polsce rząd PO-PSL nie zrobił nic w trakcie swoich 8 lat funkcjonowania. Nowy rurociąg wysokiego ciśnienia tzw. „ring warszawski”, który pozwoli zasilić Lubelszczyznę od północy, powstanie w roku 2022.

Za kompletne fantasmagorie należy uznać twierdzenia, że to gaz LNG z Gazoportu może zasilać Blok Gazowo-Parowy, no chyba że wynajdziemy sposób transportu gazu niewidzialnym rurociągiem.

Tym samym:

  1. Jedynym dostawcą gazu do turbiny byłby rosyjski „Gazprom” – co jest jednoznaczne z dyktowaną przez niego ceną albo postojem turbiny!
  2. Jak wszystkim wiadomo, w roku 2022 nastąpi wygaśnięcie kontraktu jamalskiego PGNiG z „Gazpromem”, co skutkowałoby brakiem dostaw paliwa i wyłączeniem wybudowanego za ponad 2 mld PLN układu energetycznego. Jednocześnie, zgodnie z zapisami powyższego kontraktu, oficjalnie już w tym roku (2019) Polska musi poinformować Rosjan o rezygnacji z kontraktu jamalskiego – w przeciwnym razie nastąpi jego samoczynne przedłużenie po 2022 r. o kolejne kilkadziesiąt lat na dotychczasowych warunkach. Można zatem z dużym prawdopodobieństwem zgadywać (choć nie chciałbym być złym prorokiem), że już w tym roku Rosjanie podejmą działania, których efektem będą kłopoty z dostawami. Skutki takich działań byłyby dla Zakładów Azotowych i BGP katastrofalne.
  3. Czy przedłużenie kontraktu jamalskiego na dotychczasowych warunkach wchodzi w grę? Absolutnie nie, zważywszy na to, że średnie ceny rosyjskiego gazu za 1000 m3 dla państw Europy Zachodniej (z Turcją, ale bez 3 państw nadbałtyckich), wyniosły w latach 2013 i 2014 odpowiednio: 385 i 341 USD. Średnia cena gazu sprzedawanego do Europy Zachodniej wyniosła około 440 USD za 1000 m3 – Polska natomiast płaciła wówczas około 500 USD za 1000 m3. Tak więc Polska płaciła i płaci o kilkadziesiąt USD więcej za każde 1000 m3 gazu z Rosji niż inne kraje Europy Zachodniej. Jeżeli uwzględnimy fakt, że Blok Gazowo-Parowy miał zużywać ok. 1 mld m3 gazu rocznie, to „Puławy” za sam gaz do turbiny zapłaciłyby rocznie ponad 230 000 000 PLN więcej niż np. firmy niemieckie.
  4. Wedle przedstawianych informacji opłacalność Bloku Węglowego przeliczono przy założeniu ceny CO2 dochodzącej do 50 €/tonę (dziś uprawnienia CO2 kosztują ok. 22 €/tonę). Przy czym koniecznie trzeba wiedzieć, że projekt Bloku Gazowego cechuje bardzo duża wrażliwość – w szczególności na cenę gazu, która potrafi (niestety) być bardzo zmienna i zazwyczaj raczej rośnie niż spada.
  5. Poza budową BGP za 1,3 mld PLN zaplanowano, konieczną w tym wypadku, modernizację Elektrociepłowni za 1 mld PLN. Razem na inwestycję miano przeznaczyć ponad 2,3 mld PLN. Dlatego na zakończenie tego tematu pozwolę sobie zacytować wypowiedź z sierpnia  2016 r Pani Ewy Dębińskiej-Pokory Partnera w PWC Polska, która była doradcą Zarządu „Puław” za czasów koalicji PO-PSL, a która w odpowiedzi na pytanie ówczesnego Prezesa GA ZAP S.A.: dlaczego w obliczeniach efektywności Bloku Gazowego nie uwzględniano wydatków na modernizację istniejącej Elektrociepłowni (1 mld PLN) z rozbrajającą szczerością przyznała cyt.: „… bo wtedy projekt gazowy by nie wyszedł”.

 Poniżej kolejna ciekawa wypowiedź:

 

KWESTIA DOSTOSOWANIA BGP DO POTRZEB ZAKŁADÓW AZOTOWYCH „PUŁAWY”

 

  1. Projekt BGP nie został dopasowany do faktycznych potrzeb produkcyjnych i rozwojowych Zakładów Azotowych. Założono produkcję energii elektrycznej prawie trzykrotnie większą niż faktyczne potrzeby. Jednocześnie produkcję ciepła na poziomie skutkującym ograniczeniami w produkcji Zakładów w przypadku awarii bloku lub jego postoju w trakcie przeglądu technicznego z powodu braku możliwości pokrycia ciepła technologicznego z innych źródeł.
  2. W styczniu b.r. Pan Minister Karpiński, jak sądzę w trosce o Zakłady Azotowe „Puławy”, skierował do Premiera Morawieckiego następujące pytanie: „Jak Pan Premier ocenia z perspektywy pierwszego miesiąca tego roku decyzje odrzucające projekt budowy gazowej elektrowni z punktu widzenia szans rozwojowych spółki i zapewnieniu jej niezależnych źródeł energii, wobec zrealizowanych z sukcesem podobnych projektów energetycznych we Włocławku i Płocku”.

Pan Minister Karpiński musi wiedzieć, że Blok Gazowo-Parowy wybudowany we Włocławku stoi unieruchomiony po awarii, która miała miejsce w dniu 8 września 2018 roku. „Orlen” jeszcze nie policzył, ile straci na awarii tego bloku w wyniku braku produkcji i dostawy do klientów energii elektrycznej (https://nafta.wnp.pl/orlen-jeszcze-nie-wie-ile-straci-na-awarii-bloku-we-wloclawku,333157_1_0_0.html). Wiadomo, że nie straci na postojach produkcyjnych, ponieważ ten blok powstał jako blok produkujący energię elektryczną na sprzedaż do klientów zewnętrznych.

W przypadku „Puław” poza potężnymi stratami produkcyjnymi Spółka musiałby kupić na rynku bilansującym energię elektryczną dla ZAP i swoich klientów.

Powyższy wywód moim zdaniem jednoznacznie dowodzi, że pomysł budowy Bloku Gazowo-Parowego nie ma i nie miał dla GA ZAP S.A. ani regionu uzasadnienia biznesowego, jak również technologicznego. Jakie było więc jego uzasadnienie? Nie mam pojęcia. Jak się wydaje, jedynym niekwestionowanym beneficjantem jego budowy byłby sprzedawca gazu. Podkreślę, że nie wspomniałem ani słowa o korzyściach, jakie płyną z budowy w Puławach Bloku Węglowego dla Bogdanki i PKP oraz o tym, jak bardzo po budowie Bloku Gazowo-Parowego wzrosłyby opłaty za ciepło dla mieszkańców Puław.

PS.  Czekam na nowe bilbordy.

Sławomir Kamiński

Wiceprzewodniczący NSZZ Solidarność GA ZAP SA