Wonga i komnata tajemnic

mar 6, 2022 | Publicystyka/felietony

Wonga wiedział, że nikt mu nie zakłóci rytuału. Wszystkim powiedział, że wyjeżdża do centrali po instrukcje, w centrali powiedział, że jedzie do chorej matki, matce (jak najbardziej zdrowej)  powiedział, że jedzie do rodziny z Płocka (była zdziwiona, że mają tam rodzinę), rodzinie powiedział, że jedzie do wszystkich. Gubił tropy jak Max Stirlitz. Wielcy ludzie mają zawsze wielkie wzorce – „Siedemnaście mgnień wiosny” było dla niego jak dla muzułmanina wersety Koranu.

Komnata w jego leśnej samotni nie była duża, ale wystarczająca. Zmieściło się tam lustro od podłogi do sufitu, na tyle szerokie, by mógł obserwować, jak wygląda, idąc krokiem defiladowym. Stało tam też trzy manekiny – dokładnego wzrostu i postury Wonga. Na każdym był umieszczony inny kostium. Wonga głęboko wierzył, że jeśli czegoś bardzo chcesz, to tak się stanie. Ale żeby bardzo chcieć, trzeba uruchomić najgłębsze pokłady jestestwa. Próbował od lat i – co tu kryć – uzyskiwał pewne sukcesy. Progres był znaczący – gdy przypomniał sobie, od czego zaczynał i kim był obecnie, nabierał pewności, że to, co robi, ma sens.

Najlepiej na nim leżał mundur pułkownika strzelców konnych gwardii, ten koloru zielonego, uwielbiał wsuwać dłoń pomiędzy guziki i czuć to idealnie pasujące zagłębienie. Wprawdzie bikorn był za duży, musiał wypychać go skarpetkami, by nie odpadł mu na uszy, ale dzięki temu bujał mu się na głowie, co dodawało dynamiki.

Następny był brunatny mundur, ale żeby w nim się dobrze czuć, potrzebował rekwizytów – musiał dokleić sobie wąsik pod nosem i stanąć za mównicą. Czuł, że zalewa go podniecenie, gdy patrzył na siebie, jak energicznie macha rękami i krzyczy:

– Muszę dla siebie znaleźć przestrzeń życiową, rasa mojej organizacji jest rasą najwyższą, wszystkie inne muszą nam służyć. Musimy wdrożyć ostateczne rozwiązanie kwestii moich krytyków!

Na koniec zostawiał sobie zawsze sunjatsenowski mundur towarzyszy z Kuomintangu. Znakomicie na nim leżała czapka wyzwoleńcza. Wtedy czuł, że stoją za nim nie tylko miliony, ale miliardy ludzi, którzy czekają na jeden jego gest.

Gdy wszystkie stroje już odegrały swoje role, gdy dumny i wilgotny wreszcie mógł być sobą – w lustrze widział człowieka podobnego zupełnie do nikogo.

Statut organizacji

Statut NSZZ “Solidarność” to dokument, który określa cele, zadania, strukturę organizacyjną oraz sposób działania Związku.W preambule do Statutu czytamy, m.in. że NSZZ “Solidarność” powołany został w wyniku robotniczego protestu i utworzony na podstawie porozumienia zawartego 31 sierpnia 1980 r. w Gdańsku pomiędzy Międzyzakładowym Komitetem Strajkowym a Komisją Rządową. “(…) opierając swoje działania na gruncie etyki chrześcijańskiej i katolickiej nauki społecznej prowadzi działalność w zakresie obrony godności, praw i interesów pracowniczych członków Związku oraz realizacji ich potrzeb materialnych, społecznych i kulturalnych” .

Kontakt z nami

5 + 4 =