Portal WNP.pl KLIKNIJ podał informację, która nie pozostawia złudzeń: rosyjskie nawozy wciąż trzymają się w Polsce mocno. Mimo zapowiedzi zmian i wprowadzania mechanizmów obronnych, towar ze Wschodu nadal dominuje, a rynek reaguje nerwowo na każdą próbę regulacji, co nieuchronnie wpłynie na ceny. Doniesienia te potwierdzają, że problem nie tylko nie zniknął, ale wręcz cementuje patologiczną sytuację w branży. (link do źródła w komentarzu)
Czas przerwać milczenie w sprawie ruskich nawozów.
Dlatego właśnie dziś jest odpowiedni moment żeby poruszyć temat, o którym wiadomo od dawna, ale jakoś mało się o nim rozmawia, zwłaszcza w mainstreamowych mediach.
Ruskie i białoruskie nawozy – gwóźdź do trumny Puław i całego przemysłu nawozowego w Polsce.
Wpływ Agresji na Polską Konkurencyjność
W czasie kiedy nasza firma mierzyła się z abstrakcyjnie wysokimi cenami gazu, które zabiły konkurencyjność naszych produktów, Polskę i Europę zalała fala nawozów z Rosji i Białorusi. To nie był przypadek.
Czas połączyć kropki. Absurdalny wzrost cen gazu spowodowany rosyjską agresję na Ukrainę był jednym z elementów agresywnego oddziaływania na europejski biznes, a problemy sektora nawozowego wcale nie musiały być tylko efektem tego wzrostu. Uprawniona jest teza, że były jednym z zaplanowanych i konsekwentnie realizowanych celów.
Jednym z elementów tego planu pisanego cyrylicą było dobicie już naruszonego biznesu dużo tańszym konkurencyjnym towarem.
Ruskie nawozy importowane do Polski to klasyczne dwie pieczenie na jednym ogniu – rozchwianie ekonomiczne głównej konkurencji oraz zapewnienie finansowania dla prowadzonej operacji zbrojnej.
Jak Towar Trafił do Polski?
Jak ten towar znalazł się w Polsce? Kto na tym zarobił i wciąż zarabia gigantyczne pieniądze? To wciąż tematy tabu.
Nie ma publicznie dostępnych dowodów, ale przyjrzyjmy się powszechnie dostępnym informacjom i metodą logicznego powiązania ze sobą faktów spróbujmy to ustalić.
Do połowy 2024 r. wiele nawozów z Rosji i Białorusi nie było objętych pełnym embargiem, a jedynie cłami, które często dało się omijać. Sytuacja ta pozwoliła rosyjskim producentom na zbudowanie silnej pozycji, która – jak donosi WNP – „trzyma się mocno” do dziś, mimo prób uszczelnienia systemu.
Aby mogły one trafiać do Polski konieczne było zaangażowanie prywatnych dystrybutorów, którzy wyczuli szansę na łatwy zarobek, wykorzystując trudną sytuację Grupy Azoty spowodowaną wystrzałem cen gazu.
Rola Prywatnych Dystrybutorów
Gdy Grupa Azoty wstrzymywała produkcję z powodu rekordowych cen gazu (2022/2023), rynek zalały tańsze nawozy z importu.
Najwięksi prywatni dystrybutorzy nie byli związani „narodową solidarnością” z polskim przemysłem i aktywnie handlowali towarem dostępnym na rynku – w dużej mierze pochodzenia rosyjskiego (często przepakowywanym lub importowanym przez kraje trzecie, np. w Azji Środkowej).
W portfolio polskich dystrybutorów znajdowały się produkty takie jak mocznik czy nawozy wieloskładnikowe, które w tamtym okresie masowo płynęły do Polski z Rosji i Białorusi (przeładowywane często w innych krajach).
Aby sprowadzać tańszy towar prywatni dystrybutorzy musieli utrzymywać kontakty (bezpośrednie lub przez pośredników handlowych zlokalizowanych np. w Szwajcarii czy Zjednoczonych Emiratach) z kluczowymi dostawcami. Oznacza to operacyjne powiązanie z łańcuchami dostaw kontrolowanymi przez rosyjskich producentów (jak Grupa Acron czy EuroChem).
Transakcje często były realizowane przez międzynarodowe oddziały handlowe z siedzibami w Szwajcarii (tzw. „trading hubs”) lub w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
Śledząc ogłoszenia o pracę prywatnych dystrybutorów w oddziałach na wschodzie Polski można było odnaleźć informacje o poszukiwaniu przez dystrybutorów specjalistów ds. handlu ze znajomością języka rosyjskiego, co sugeruje aktywne relacje handlowe z rynkami wschodnimi.
Wpływ na Sytuację Grupy Azoty
Follow the money. Osoby decyzyjne pracujące u prywatnych dystrybutorów musiały inicjować i akceptować zakupy tańszych zamienników (import) w miejsce drogich nawozów z Grupy Azoty.
Przyjęli strategię budowania wyniku finansowego na marży generowanej dzięki różnicom cenowym między drogim produktem polskim a tańszym importem (często wschodnim).
Takie działanie przyniosło tym firmom gigantyczne zyski, ale jego skutki pogrzebały nasze szanse na wiele lat.
Działania prywatnych dystrybutorów, którzy mieli w swojej ofercie nawozy z Rosji i Białorusi podyktowane chęcią zysku, obiektywnie przyczyniły się do osłabienia strategicznej polskiej firmy i realizowały cele ekonomicznej agresji ze Wschodu.
Pytania do Służb Specjalnych
W tym momencie nasuwają się konkretne pytania, które jako Solidarność otwarcie kierujemy do służb specjalnych, zajmujących się ochroną kontrwywiadowczą oraz do wszystkich sprawujących nad nimi nadzór.
Czy w Grupie Azoty i jej spółkach na decyzyjnych stanowiskach pracują obecnie lub pracowali do niedawna menadżerowie wywodzący się z prywatnych firm, które handlowały nawozami importowanymi z Rosji i Białorusi?
Czy Grupa Azoty jest zabezpieczona przed powoływaniem takich osób na kluczowe stanowiska (obecnie trwa procedura naboru zarządu na nową kadencję)?
Czy dystrybutorzy, którzy zajmowali się importem ruskiego towaru są obecnie związani umowami z Grupą Azoty lub są jej dystrybutorami? Kto doprowadził do zawarcia takich umów?
Czy polskie służby znają i badają powiązania dystrybutorów handlujących nawozami importowanymi z Rosji i Białorusi z Acronem – rosyjską firmą, która próbowała dokonać wrogiego przejęcia Grupy Azoty i która nadal posiada pakiet akcji polskiego strategicznego przedsiębiorstwa chemicznego?
Nie wolno nam chować głowy w piasek. W czasie kiedy każdego dnia media donoszą o hybrydowych operacjach wymierzonych w Polskę, kiedy mamy do czynienia z podpaleniami, aktami dywersji, cyberatakami i dezinformacją trzeba mieć świadomość, że dla Rosji działalność biznesowa jest jednym z narzędzi nacisku, wpływu, a nawet agresji.
Czas też rozstrzygnąć, czy w ostatnim czasie mieliśmy do czynienia tylko z chciwością i chęcią szybkiego zysku przez biznesmenów w białych kołnierzykach, czy z działaniem pod ręką z ruskimi, doprowadzając do niszczenia polskiego sektora nawozów.
Statut NSZZ “Solidarność” to dokument, który określa cele, zadania, strukturę organizacyjną oraz sposób działania Związku.W preambule do Statutu czytamy, m.in. że NSZZ “Solidarność” powołany został w wyniku robotniczego protestu i utworzony na podstawie porozumienia zawartego 31 sierpnia 1980 r. w Gdańsku pomiędzy Międzyzakładowym Komitetem Strajkowym a Komisją Rządową. “(…) opierając swoje działania na gruncie etyki chrześcijańskiej i katolickiej nauki społecznej prowadzi działalność w zakresie obrony godności, praw i interesów pracowniczych członków Związku oraz realizacji ich potrzeb materialnych, społecznych i kulturalnych” .
Kontakt z nami
Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.