Po miesiącach naszych intensywnych działań – od okrągłego stołu dla polskiej chemii, przez serię listów do premiera Donalda Tuska i docierania do polityków chyba każdej opcji, aż po stanowcze uchwały Zarządu Regionu Środkowo-Wschodniego – osiągnęliśmy pierwszy, fundamentalny cel. Przerwaliśmy zmowę milczenia wokół polskiej chemii. Skończyło się udawanie, że problem nie istnieje.
Dziś nikt w Warszawie nie może już powiedzieć: „nie wiedziałem”. Głos z Puław przebił się przez polityczny zgiełk. Jednak to nie czas na otwieranie szampana. To moment największej czujności, bo dopiero teraz zaczyna się prawdziwa, brutalna walka o przyszłość polskiej chemii i miejsce Puław w nowym układzie sił.
Azoty: Polityczny łup, czy koło zamachowe gospodarki?
Musimy spojrzeć prawdzie w oczy. Dla wielu polityków mimo zaklęć o odpolitycznieniu i niezależnych menadżerach Grupa Azoty to polityczny łup. Z jednej strony mamy do czynienia z „karuzelą prezesów” – wewnątrz obozu władzy ścierają się frakcje, a kluczowe stanowiska są przedmiotem targu, a nie merytorycznego doboru. Z drugiej strony, Azoty stały się polityczną pałką. Obwinianie poprzedników i recenzowanie braku działań obecnie rządzących to polityczne złoto dla partii do wykorzystania w mediach społecznościowych, czy studiach telewizyjnych, ale dla nas – pracowników – zwykle nic z tego nie wynika.
My nie potrzebujemy igrzysk, potrzebujemy chleba i stabilnych miejsc pracy.
Ostatnie 48 godzin: Trzęsienie ziemi i hamulec ręczny
Wydarzenia z ostatnich dwóch dni pokazują, jak dynamiczna i wciąż niepewna jest sytuacja.
Co wydarzyło się wczoraj?
Karuzela kadrowa znów przyspieszyła. Odwołanie 3 prezesów z Grupy Azoty (Skolmowski spędził w tej roli zaledwie 8 miesięcy) to sygnał, że Ministerstwo Aktywów Państwowych (MAP) dostało jasne polecenie – wziąć bezpośrednią odpowiedzialność za ratowanie Grupy. Ważne jest to, co wybrzmiało w tle: zadeklarowano, że pieniądze na ratowanie spółki się znajdą. To zmiana narracji, o którą walczyliśmy. MAP pierwszy raz tak wprost i bezpośrednio przyznał, że sytuacja wymaga interwencji kapitałowej. Uwaga na marginesie – ciekawe czy odwołani zgarną odprawy i w jakiej wysokości.
Co wydarzyło się dzisiaj?
Entuzjazm został dość szybko ostudzony. Przerwanie Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy, na którym miały zapaść decyzje dotyczące dokapitalizowanie Grupy Azoty oznacza jedno: na górze wciąż nie ma zgody. Decyzja o emisji akcji i dokapitalizowaniu (mówi się o kwocie do 600 mln zł) została odłożona. To dowód na to, że w gabinetach w Warszawie wciąż trwają targi. Pieniądze są na stole, ale ktoś wciąż boi się podjąć ostateczną decyzję lub – co gorsza – trwa walka o to, kto te środki będzie kontrolował.
Co to oznacza dla Puław?
Wszystko wskazuje na to, że toczy się gra interesów, której stawką jest całkowite przemodelowanie funkcjonowania Grupy Azoty. Dla nas, w Puławach, to sygnał alarmowy. Po tragicznej w skutkach konsolidacji sprzed lat, która wydrenowała naszą spółkę, musimy walczyć o pozycję lidera. Puławy, ze swoim potencjałem, powinny być sercem polskiej chemii, a nie tylko dawcą kapitału czy „zderzakiem” w trudnych czasach.
Kluczowa gra toczy się teraz o wspomniane dokapitalizowanie. Osoby, które do wczoraj decydowały o strategii, są już poza spółką. Nowe rozdanie to szansa, ale i zagrożenie.
Musimy walczyć o to, by te środki nie poszły na „zasypywanie dziur” w innych częściach Grupy, ale na realne inwestycje w Puławach. Potrzebujemy dywersyfikacji przychodów, by przetrwać tragicznie trudną sytuację na rynku nawozów. Bez inwestycji w nowe linie i technologie, staniemy się skansenem, który nie jest w stanie na siebie zarobić.
Pozorowany dialog i widmo sprzedaży energetyki
Nie dajmy się zwieść. Wczorajsze spotkania z nowym prezesem, przy udziale innych organizacji związkowych (które już przebierają nogami, by ugrać coś dla siebie), pokazały smutną prawdę. Było dużo o błędach poprzedników, ale o przyszłości mówiono mgliście i tajemniczo.
Dialog jest pozorowany. Decyzje zapadają w zaciszach gabinetów, bez konsultacji ze stroną społeczną. A powodów do niepokoju przybywa. Największym z nich jest sprawa naszego nowego bloku energetycznego.
Doprowadzenie do zejścia wykonawcy z budowy było katastrofalnym błędem, który pozbawił nas kart w rozgrywce z wykonawcą. Ale dziś stoimy przed czymś znacznie groźniejszym: pomysłem sprzedaży bloku energetycznego.
Jeszcze niedawno, gdy wiceprezes Grupy „wygadał się” na ten temat, nerwowo korygowano depesze PAP. Złapaliśmy ich wtedy za rękę. Dziś jednak branżowe media potwierdzają nasze najgorsze obawy. Jak donosi portal WNP.pl, analizując opcje strategiczne pisze o bloku w Puławach – „spółka z chęcią by się go pozbyła”.
Jako „Solidarność” mówimy jasno: Nie ma na to naszej zgody. Sprzedaż bloku to uzależnienie naszej spółki i miasta od zewnętrznego podmiotu. To utrata suwerenności energetycznej zakładu. To dyktowanie cen. Tu stawiamy barykadę, której nie pozwolimy przekroczyć.
Nasze działania – priorytety „Solidarności”
Jako związkowcy, dla których ważne są konkretne rozwiązania i merytoryczna praca wiemy, że sama krytyka nie wystarczy. Dlatego realizujemy konkretny plan działań, przy wsparciu Krajowego Sekretariatu Przemysłu Chemicznego NSZZ Solidarność i Zarządu Regionu:
– Walka z Zielonym Ładem i ETS: Koszty emisji zabijają konkurencyjność europejskiej chemii. Walczymy o osłony i rewizję tych szkodliwych przepisów, a najlepiej całkowitą rewizję polityki klimatycznej. Walka trwa w Polsce i w Brukseli.
– Inwestycje i dywersyfikacja: Środki z dokapitalizowania muszą trafić do Puław na projekty, które uniezależnią nas od obecnej sytuacji na rynku nawozów. Zabiegamy o inwestycje na potrzeby zbrojeniówki, wskazujemy nasze przewagi i realne możliwości.
– Bezpieczeństwo załogi: Stop dla Centrów Usług Wspólnych (CUW), które wyprowadzają kompetencje i miejsca pracy poza zakład. Żądamy rzetelnego, systemu wynagrodzeń i awansów, a nie uznaniowości i „kolesiostwa”.
– Stop dla rosyjskich i białoruskich nawozów: To kwestia bezpieczeństwa żywnościowego Polski. Wiemy, że ktoś w Polsce wciąż bogaci się na imporcie ze Wschodu, niszcząc rodzimą produkcję. Monitorujemy łańcuchy dostaw i będziemy publicznie ujawniać podmioty sprowadzające rosyjskie nawozy, działające na szkodę polskiego interesu narodowego. Namierzamy was. Jesteśmy blisko. Czujecie już nasz oddech.
Sytuacja jest dynamiczna i groźna, ale „Solidarność” w Puławach nie złoży broni. Transparentnie i zupełnie wprost ujawniamy nasze cele i plany. Jeśli ktoś z polityków dojdzie do wniosku, że czas na milczenie w sprawie azotów minął, niech skontaktuje się z naszym biurem i włączy w działania. Jeśli nie, i tak będziemy to robić bez Was.
Będziemy patrzeć władzy na ręce i wywierać presję tak długo, jak będzie to konieczne. Gra idzie o przyszłość naszych rodzin, naszego regionu i polskiej gospodarki oraz bezpieczeństwa.


