Otrzymaliśmy korespondencję od kancelarii prawnej wynajętej przez zarząd STO-ZAP. Publikujemy ją w całości pod tym wpisem – nie mamy nic do ukrycia.
Moglibyśmy zniżyć się do poziomu tego pisma, ale nie warto, więc skwitujemy to popularnym przysłowiem: „Nie strasz, nie strasz, bo…”
Zarząd STO-ZAP-u, reagując prawniczym straszakiem na nasze wpisy, przyjął samobójczą strategię, świadczącą tylko o tym, że nerwy puszczają. Dlatego zamiast podejmować polemikę z Panią Prezes, zwracamy się bezpośrednio do tych, którzy realnie pociągają za sznurki.
Panie Prezesie Celejewski,
Czy Grupa Azoty Puławy naprawdę potrzebuje dziś otwarcia kolejnego, zupełnie niepotrzebnego frontu? Sytuacja firmy pod Pana sterami jest powszechnie znana. Jak mówią dobrze poinformowani, w tarnowskich szufladach są już gotowe kwity do prokuratury, w Puławach też zaraz będzie gorąco w związku z blokiem węglowym i nie tylko – po co Panu ta przygoda?
Wszyscy czekają tylko na drobny grymas „Kierownika” w reakcji na aktywność Pana „holownika” i pójdzie lawina… „Przyjaciele” są już w blokach startowych do wysadzania z siodła – wybory coraz bliżej, a chętnych na posady i odprawy nie brakuje. Iść na wojenkę z załogą w takim momencie to strategiczny błąd. Bo chyba Pan wie, że to Pan poniesie odpowiedzialność za funkcjonowanie STO-ZAP?
Mamy zatem konstruktywną propozycję: niech Pan poprosi Panią Prezes, żeby nas grzecznie przeprosiła, a my łaskawie zapomnimy o sprawie tego nieszczęsnego pisma. O traktowaniu pracowników nie zapomnimy.
Przechodząc do meritum – bo o to w tym wszystkim chodzi. W pełni popieramy działania Piotra Kruka, który domaga się rzetelnego zbadania kosztów przygotowania posiłków w STO-ZAP. Dokładamy do tego własny wniosek. Domagamy się transparentności finansowej i ujawnienia:
- średniej płacy pracowników szeregowych (bez zarządu),
- średniej płacy kadry kierowniczej,
- wynagrodzeń samego zarządu.
Niech każdy pracownik kupujący w bufecie wie dokładnie, komu i jaką pensję opłaca ze swojej kieszeni.
A na marginesie, to już kolejne pismo od prawników. Dziękujemy – to dla nas dowód, że uderzamy celnie i niestety potwierdzenie, że zarządzający nie mają pojęcia, jak prawidłowo reagować na przedstawiane przez nas doniesienia o nieprawidłowościach. Przykra wiadomość dla Was: nie zastraszycie nas i nie zamkniecie nam ust, mimo że na prawników i doradców wydajecie coraz więcej…
[W załączeniu: skan wezwania od STO-ZAP]







