AKTUALIZACJA TEKSTU:
Po publikacji naszego tekstu otrzymaliśmy maila, w którym szefowa Biura ESG, Komunikacji i IR informuje nas, że depesza PAP „BYŁA BŁĘDNA” – tak, dobrze czytacie – Polska Agencja Prasowa – jedyna państwowa agencja informacyjna w Polsce miała podać błędną informację.
Otrzymaliśmy również treść zaktualizowanej depeszy, w której nie ma już fragmentu:
„Jak powiedział Bielski, spółka podejmuje również próby rozmów w sprawie odsprzedaży projektu elektrowni węglowej w spółce zależnej Grupa Azoty Puławy. Zaznaczył, że kluczowe jest, „żeby ten biznes komuś się opłacał”.
W związku z tym pozostając rzetelni i nie wnikając w powody, dlaczego w pierwotnej wersji znalazł się ten fragment i dlaczego po aktualizacji został usunięty, informujemy że taka zmiana nastąpiła.
Screen z pierwotnej wersji, w której PAP informował o planach sprzedaży mamy zabezpieczony. NASZ TESKT OPIERAŁ SIE NA OFICJALNEJ INFORMACJI PODANEJ DO PUBLICZNEJ WIADOMOŚCI PRZEZ POLSKĄ AGENCJĘ PRASOWĄ.
Tekst pierwotny: przed aktualizacją !
„To się zateguje” – takie słowa od majstra kładącego glazurę są zazwyczaj zwiastunem fuszerki, ale kiedy w podobnym stylu wypowiadają się menadżerowie zarządzający ogromną fabryką ciężkiej chemii, to naprawdę pachnie katastrofą.
Niedawno alarmowaliśmy o totalnym paraliżu decyzyjnym i braku pomysłu na dokończenie bloku energetycznego w Puławach. Zadaliśmy konkretne, twarde pytania. Odpowiedź? Głucha cisza. Możecie o tym przeczytać tutaj:
👉 https://www.facebook.com/share/p/1AN2gsd3ri/
Powoli przyzwyczajamy się do tego, że Zarząd nie prowadzi poważnego dialogu ze stroną społeczną. O merytorycznych konsultacjach nie ma mowy, a o planach dowiadujemy się z mediów. Podobnie było tym razem.
Co „wymyślili” niezależni menadżerowie z Azotów? Wiceprezes Paweł Bielski podczas konferencji Future Talks – Voiced by Industry ogłosił, że spółka prowadzi rozmowy w sprawie… odsprzedaży projektu elektrowni. Dodał rozbrajająco szczerze, że kluczowe jest, „żeby ten biznes komuś się opłacał”.
⚠️ Pytamy więc: KOMU?
Czy mamy rozumieć, że bardziej opłaca się sprzedać inwestycję gotową w 99%, w którą wpompowano ponad miliard złotych, niż ją dokończyć? Czy to zapowiedź kolejnej wyprzedaży majątku za bezcen? I najważniejsze – czy właśnie po to doprowadzono do zerwania negocjacji z wykonawcą i jego zejścia z placu budowy, aby zbić wartość projektu i wystawić go na „promocji” dla wybranego podmiotu?
Ale to dopiero początek „genialnych” pomysłów…
Prezes Bielski rzucił też pomysłem zmiany technologii bloku z węglowej na biomasę lub pellet. Stwierdził, że nie wiązałoby się to z dużymi kosztami.
Serio? W momencie, gdy ceny pelletu biją rekordy, a rynek biomasy jest rozgrzany do czerwoności, Zarząd chce nam zafundować gigantyczny piec na siano i słomę?
A może Panowie Prezesi wiedzą coś, czego my nie wiemy? Może w umowie UE-Mercosur jest jakiś tajny aneks, który czyni Polskę strategicznym hubem importu suszonego krowiego łajna z Ameryki Południowej? Bo czymś w tym piecu trzeba będzie palić. A może w ramach „optymalizacji kosztów” załoga zostanie wysłana na czyny społeczne do lasu, żeby zbierać chrust? 🪵
A teraz zupełnie poważnie – odłóżmy żarty na bok, bo sprawa jest krytyczna.
Pomysł konwersji niemal gotowego bloku węglowego tej skali na biomasę brzmi jak ponury żart z fizyki i logistyki. Panie Prezesie, czy ktoś policzył bilans paliwowy?
Logistyczny koszmar: Blok tej mocy na biomasę to „czarna dziura” na paliwo. Węgiel ma wysoką gęstość energetyczną. Biomasa? Niewielką. Aby zasilić taki kocioł, potrzebne są góry surowca. Mówimy o nieustannym sznurze ciężarówek lub wagonów. Gdzie to składować? Biomasa chłonie wilgoć, gnije, wymaga gigantycznych, zadaszonych powierzchni magazynowych, których w Puławach nie ma.
Technologia a potrzeby zakładu: Zakłady chemiczne potrzebują pary technologicznej o ściśle określonych parametrach, dostarczanej w sposób ciągły i stabilny. Paliwo biomasowe jest z natury niestabilne (różna wilgotność, kaloryczność). Kocioł na biomasę ma zupełnie inną dynamikę pracy niż węglowy. Każde zachwianie produkcji pary to ryzyko zatrzymania instalacji chemicznych – a to są straty idące w miliony.
Podczas gdy Chiny i Indie biją rekordy wydobycia węgla, budują potęgę przemysłową i śmieją się Europie w twarz, my brniemy w ekologiczne szaleństwo. Szaleństwo, które nie tylko dobija nas finansowo absurdalnymi kosztami ETS, ale ma też systemowo wygasić polskie górnictwo – jedynego gwaranta naszego bezpieczeństwa energetycznego.
Zamiast stanąć na głowie i dokończyć nowoczesny, wysokosprawny blok, który zapewniłby stabilność Azotom na lata, Zarząd snuje wizje o paleniu chrustem i wyprzedaży majątku.



