KONTEKST GLOBALNY – OGRANICZONA SKUTECZNOŚĆ POLITYKI UE
Według danych Komisji Europejskiej w 2024 r. globalne emisje gazów cieplarnianych wynosiły ok. 53,2 mld ton CO₂, z czego UE odpowiadała za ok. 3,2 mld ton, czyli ok. 6% emisji globalnych. Paradoksalnie, udział ten maleje nie tylko dlatego, że UE redukuje własne emisje, lecz przede wszystkim dlatego, że reszta świata drastycznie zwiększa swoje. Emisje Chin wzrosły od 1990 r. o ponad 318%, Indii – o ponad 223%. W 2024 r. globalne emisje ponownie osiągnęły historyczny rekord. Emisje UE spadły o ok. 35% między 1990 a 2024 r., a globalne wzrosły o 63%. Oznacza to, że nawet wyjątkowo kosztowna redukcja emisji w Unii Europejskiej ma bardzo ograniczony wpływ na globalny poziom emisji, jeżeli w tym samym czasie produkcja i emisje rosną w innych częściach świata. Chiny w ciągu jednego roku zwiększają emisje o więcej niż UE zdołała zredukować przez prawie 20 lat. Indie, Chiny i Stany Zjednoczone nie przyjęły porównywalnych mechanizmów obciążeń dla swojego przemysłu. Powstaje zatem pytanie o zasadność kosztów nakładanych na obywateli i gospodarkę względem realnego efektu globalnego.
Obecny model polityki klimatycznej zamiast budować obiecywaną suwerenność, generuje nowe, głębokie zależności strategiczne. Jak wskazuje Międzynarodowa Agencja Energetyczna, Chiny kontrolują dziś około 80% globalnej produkcji modułów fotowoltaicznych oraz 85% mocy wytwórczych ogniw bateryjnych, a ich marki pojazdów elektrycznych sukcesywnie zwiększają udział w unijnym rynku. W efekcie Europa staje się zakładnikiem technologii, surowców i łańcuchów dostaw kontrolowanych przez graczy spoza kontynentu.
Ten problem nie ogranicza się jednak wyłącznie do sektorów „zielonych”. Dzisiejszy kształt polityki klimatycznej osłabia również tradycyjne, energochłonne gałęzie przemysłu, takie jak produkcja stali, aluminium czy nawozów. Systematyczny spadek rodzimej produkcji jest tu bezpośrednio równoważony rosnącym importem: w 2023 roku zagraniczne dostawy pokrywały już 51% zapotrzebowania na aluminium pierwotne, a udział importu w zużyciu stali osiągnął w III kwartale 2025 roku rekordowy poziom 29%.
W ostatecznym rozrachunku Europejski Zielony Ład nie wyeliminował strategicznej podatności UE na czynniki zewnętrzne tylko stworzył nowe.
KOSZTY ENERGII I ICH WPŁYW NA GOSPODARKĘ I OBYWATELI
Polityka klimatyczna ma też szczególny wpływ na ceny energii. Raport przygotowany przez Mario Draghiego na zlecenie Komisji Europejskiej wskazuje, że europejskie przedsiębiorstwa płacą za energię elektryczną 2–3 razy więcej niż przedsiębiorstwa w Stanach Zjednoczonych, a za gaz – 4 5 razy więcej. Oznacza to, że europejska gospodarka konkuruje z gospodarkami światowymi w warunkach strukturalnie wyższych kosztów energii, co bezpośrednio przekłada się na ceny produkcji przemysłowej, inwestycje, zatrudnienie i tempo wzrostu gospodarczego.
Wysokie ceny energii nie pozostają problemem wyłącznie przedsiębiorstw energochłonnych. Energia jest składnikiem kosztowym niemal każdego dobra i każdej usługi. Jeżeli rośnie cena energii elektrycznej, gazu, ciepła systemowego lub paliw, rosną także koszty produkcji żywności, transportu towarów, ogrzewania mieszkań, funkcjonowania szkół, szpitali, sklepów, zakładów usługowych oraz gospodarstw rolnych. W konsekwencji polityka klimatyczna wpływa nie tylko na rachunek za prąd, lecz także na ceny żywności, czynsze, koszty komunikacji, koszty remontów i ogólny poziom inflacji.
W przypadku Polski znaczenie tych kosztów jest szczególnie duże ze względu na strukturę energetyczną, wysoki udział paliw kopalnych w ogrzewaniu budynków oraz znaczenie przemysłu energochłonnego. Raport Banku Pekao dotyczący wpływu pakietu Fit for 55 na polską gospodarkę szacował łączny koszt transformacji dla Polski do 2030 r. na ok. 527,5 mld euro. Sam dodatkowy koszt wynikający z podniesienia celu redukcyjnego z 40% do 55% oszacowano na ok. 189,5 mld euro. Nowy cel na 2040 r. (–90% emisji) wymagałby tempa dekarbonizacji trzykrotnie szybszego niż historyczne – bez precedensu w dziejach europejskiej gospodarki co oznacza, że jego koszty będą proporcjonalnie wyższe niż w przypadku Fit for 55.
Do podobnych wniosków prowadzi analiza rządowego dokumentu KPEiK. Zgodnie z założeniami zaktualizowanego Krajowego Planu w dziedzinie Energii i Klimatu realizacja celów klimatycznych wymaga bezprecedensowych nakładów inwestycyjnych liczonych w bilionach złotych.
W scenariuszu tzw. zrównoważonej transformacji (WEM) całkowite nakłady do 2040 r. oszacowano na ok. 2,7 bln PLN, co miałoby pozwolić na redukcję emisji o 60,9% względem 1990 r. Z kolei scenariusz przyspieszonej transformacji (WAM), zakładający głębszą dekarbonizację, wymagałby już ok. 3,5 bln PLN nakładów inwestycyjnych i prowadziłby do redukcji emisji o 74,8% do 2040 r. Dla porównania PKB Polski w 2025 wyniosło 3,9 bln zł co oznacza, że na cele klimatyczne do końca 2040 roku Polska będzie musiała wydać równowartość prawie 6% PKB rocznie.
Oznacza to, że uzyskanie dodatkowych 13,9 punktu procentowego redukcji emisji wymagałoby poniesienia dodatkowych kosztów rzędu ok. 800 mld PLN. W praktyce przekłada się to na ok. 57,5 mld PLN dodatkowych nakładów inwestycyjnych na każdy dodatkowy 1 punkt procentowy redukcji emisji.
Pokazuje to rosnący koszt krańcowy kolejnych etapów dekarbonizacji – im wyższy poziom redukcji emisji ma zostać osiągnięty, tym większe nakłady są konieczne do uzyskania każdego kolejnego procenta redukcji. W konsekwencji dalsze zaostrzanie celów klimatycznych może oznaczać coraz większą presję kosztową dla gospodarstw domowych, przedsiębiorstw oraz finansów publicznych.
PODMIOTY I GRUPY SPOŁECZNE DOTKNIĘTE SKUTKAMI POLITYKI KLIMATYCZNEJ
Zasięg podmiotowy skutków opisywanej polityki jest wyjątkowo szeroki. Dotyka ona praktycznie wszystkich obywateli Rzeczypospolitej Polskiej, choć z różną intensywnością i poprzez różne mechanizmy.
Gospodarstwa domowe: bezpośredni wpływ na obywateli będzie miało w szczególności wprowadzenie systemu ETS2, obejmującego emisje z paliw wykorzystywanych w transporcie drogowym oraz ogrzewaniu budynków. Komisja Europejska zakłada istotne koszty społeczne nowego systemu. Wprowadzony w celu ich kompensowania Społeczny Fundusz Klimatyczny pokryje jednak jedynie niewielką część kosztów związanych z wymuszonymi przez ETS2 inwestycjami dekarbonizacyjnymi. Najbardziej dotknięte będą gospodarstwa domowe o niższych dochodach, szczególnie te ogrzewające domy węglem lub gazem oraz korzystające z samochodu jako podstawowego środka transportu. Według raportu „Analiza wpływu ETS2 na koszty życia Polaków” autorstwa Wandy Buk i Marcina Izdebskiego w 2030 r. koszt ETS2 dla przeciętnej rodziny, korzystającej z pieca węglowego wyniesie około 3 tysięcy złotych, a w kolejnych będzie gwałtownie rósł do poziomu ponad 7,5 tys. złotych w 2035 roku. System ten ma zatem charakter regresywny: relatywnie bardziej obciąża osoby biedniejsze, mieszkańców mniejszych miejscowości, właścicieli starszych domów oraz osoby pozbawione realnej alternatywy transportowej. Oznacza to trwałe, wieloletnie obciążenie gospodarstw domowych, a nie jednorazowy koszt transformacyjny.
Właściciele nieruchomości: dyrektywa o efektywności energetycznej budynków (EPBD, 2024) zobowiązuje państwa członkowskie do stopniowej eliminacji budynków o najgorszej klasie energetycznej ze standardowego obrotu. W Polsce w 2021 r. było ponad 5,6 mln zamieszkanych budynków jednorodzinnych i 552 tys. budynków wielorodzinnych, co obrazuje skalę potencjalnego oddziaływania tych regulacji. Koszt głębokiej termomodernizacji jednego domu jednorodzinnego wynosi od 150 000 do 300 000 złotych. Dla wielu obywateli poniesienie takich nakładów może okazać się niemożliwe i może skutkować utratą wartości nieruchomości.
Rolnictwo: jest sektorem silnie uzależnionym od paliw, energii elektrycznej, nawozów, ciepła oraz transportu. Wzrost cen energii i emisji CO2 bezpośrednio przekłada się na droższe nawozy, natomiast wyższe ceny paliw podnoszą koszty pracy maszyn rolniczych i transportu płodów rolnych.
Dodatkowo, wymogi ograniczenia nawożenia azotowego prowadzą do spadku plonów i dochodów gospodarstw, przy jednoczesnym braku mechanizmów rekompensujących utracone przychody.
Sektor w 2023 roku odpowiadał za ponad 11% całkowitych emisji gazów cieplarnianych w UE, głównie w związku z produkcją zwierzęcą oraz stosowaniem nawozów. Projektowane regulacje, wynikające z celu redukcji emisji o 90% do 2040 roku, dotyczące emisji metanu z hodowli zwierząt oraz tlenku azotu z nawożenia gruntów, wymuszą ograniczenie pogłowia i zmniejszenie powierzchni upraw. W konsekwencji wzrośnie zależność od importu, co może prowadzić do pogorszenia bezpieczeństwa żywnościowego UE. Sytuację dodatkowo pogłębia nierówna konkurencja z importem.
Unijni producenci podlegają rygorystycznym normom środowiskowym, sanitarnym i dotyczącym dobrostanu zwierząt, podczas gdy żywność importowana często nie spełnia tych samych wymogów.
Tworzy to strukturalną asymetrię konkurencyjną, szczególnie dotkliwą dla małych i średnich gospodarstw rodzinnych, które mają ograniczone możliwości absorpcji rosnących kosztów regulacyjnych. Koszty te mają charakter wielowarstwowy. Wzrost cen nawozów azotowych – wynikający zarówno z wysokich cen energii, jak i planowanych ograniczeń ich stosowania – bezpośrednio zwiększa koszty produkcji rolnej. Dodatkowo nowe obowiązki sprawozdawcze i administracyjne generują kolejne obciążenia, nieproporcjonalnie uderzające w mniejsze podmioty.
W efekcie polityka klimatyczna i środowiskowa wywiera na sektor rolny skutek zbliżony do obserwowanego w przemyśle energochłonnym: ograniczenie krajowej produkcji i stopniowe zastępowanie jej importem z państw o niższych standardach. Oznacza to przenoszenie emisji poza granice UE przy jednoczesnej utracie miejsc pracy i dochodów w europejskim rolnictwie. Przemysł energochłonny i pracownicy: przemysł energochłonny – obejmujący hutnictwo, produkcję cementu, sektor chemiczny, nawozowy, papierniczy oraz część przetwórstwa – znajduje się dziś pod silną presją polityki klimatycznej. Wynika ona nie tylko z wysokich cen energii, lecz także z rosnących kosztów uprawnień do emisji CO₂. Mechanizm darmowych uprawnień, który miał ograniczyć zjawisko przenoszenia produkcji poza Unię Europejską, okazał się niewystarczający.
Obecnie sytuacja ulega dalszemu zaostrzeniu. W ramach polityki klimatycznej od 2026 roku darmowe uprawnienia będą stopniowo wygaszane, a do 2034 roku europejski przemysł zostanie całkowicie pozbawiony tego instrumentu ochronnego. Oznacza to dodatkowy wzrost presji kosztowej w sektorach już teraz przenoszących produkcję poza Unię Europejską.
Konsekwencje tych zmian wykraczają poza sam przemysł. Zamknięcie zakładu w Europie nie eliminuje globalnego popytu na dany produkt – produkcja przenosi się do krajów o niższych standardach środowiskowych, gdzie często wiąże się z wyższą emisyjnością. W efekcie Europa traci miejsca pracy, zdolności produkcyjne oraz wpływy podatkowe, podczas gdy globalne emisje rosną. Co istotne, każde miejsce pracy w przemyśle ciężkim generuje dodatkowo od 3 do 5 miejsc pracy w usługach i całym łańcuchu dostaw, co potęguje skalę negatywnych skutków. Proces ten jest już widoczny na przykładzie sektora chemicznego. Z analiz Europejskiej Rady Przemysłu Chemicznego wynika, że od 2022 roku tempo wygaszania produkcji w Europie wyraźnie przyspieszyło. Zamknięte instalacje odpowiadają łącznie za około 37 mln ton mocy produkcyjnych, czyli blisko 9% całkowitego potencjału unijnej chemii.
Dodatkowo, wykorzystanie mocy produkcyjnych w europejskim przemyśle chemicznym spadło do około 74%, wobec ponad 81% historycznie. Tak niski poziom jest sygnałem, że kolejne instalacje mogą zostać wyłączone. W praktyce oznacza to dalsze zamykanie zakładów oraz kolejne fale zwolnień pracowników – zarówno bezpośrednio w przemyśle, jak i w powiązanych sektorach gospodarki.
Ograniczenie sprzedaży samochodów spalinowych od 2035 r.: forsowana przez UE transformacja motoryzacji już dziś osłabia jeden z filarów europejskiej gospodarki. Choć Komisja Europejska wycofała się z planu całkowitego zakazu aut spalinowych po 2035 r., utrzymanie rygorystycznych limitów emisji nadal uderza w przemysł motoryzacyjny, który w latach 2023–2024 masowo redukował zatrudnienie i zamykał zakłady. Szczególnie groźne jest to dla Polski — jednego z największych w Europie producentów części i podzespołów motoryzacyjnych. Według raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego branża odpowiada nawet za 300 tysięcy miejsc pracy i 8,5% wartości eksportu, a jej fundamentem pozostaje produkcja komponentów do pojazdów z napędami konwencjonalnymi. Osłabienie sektora automotive oznacza więc realne ryzyko utraty miejsc pracy, spadku eksportu i osłabienia konkurencyjności całej gospodarki.
ZNACZENIE REFERENDUM DLA POLSKI
Polska wielokrotnie w przeszłości zajmowała stanowiska, które początkowo spotykały się z krytyką ze strony partnerów europejskich, by z upływem czasu okazać się trafne i zyskać szerokie uznanie. Dotyczy to w szczególności kwestii dywersyfikacji dostaw gazu ziemnego i oceny zagrożeń wynikających z uzależnienia od rosyjskich dostawców energii. Przez lata przestrogi polskich rządów były bagatelizowane lub wprost odrzucane jako podyktowane partykularyzmem geopolitycznym.
Inwazja Rosji na Ukrainę w 2022 r. boleśnie potwierdziła trafność polskich ocen. W dziedzinie polityki klimatycznej mamy do czynienia z analogiczną sytuacją. Polska jako kraj o specyficznej strukturze energetycznej i przemysłowej, odczuwa skutki europejskiej polityki klimatycznej ze szczególną intensywnością. Polskie doświadczenie powinno stanowić istotny wkład w europejską debatę o zmianie tej polityki – debatę, która w całej Europie staje się coraz żywsza w obliczu polityki przemysłowej USA i agresywnej ekspansji chińskich produktów. Referendum klimatyczne, jako bezpośrednie wyrażenie woli polskiego suwerena, nada polskiemu stanowisku w działaniach na poziomie Unii Europejskiej fundamentalną, niezaprzeczalną legitymację demokratyczną. Zmiana Europejskiego Zielonego Ładu jest tematem coraz intensywniejszej debaty politycznej w całej Unii Europejskiej. Rzeczpospolita Polska, jako jedno z większych państw członkowskich, ma potencjał do odegrania kluczowej roli w kształtowaniu strategii Unii Europejskiej – pod warunkiem, że jej stanowisko będzie zakorzenione w wyraźnie wyrażonej, demokratycznej woli obywateli.
(tekst z uzasadnienia Referendum – opracowanego przez Kancelarię Prezydenta Karola Nawrockiego)


