Koleżanki i Koledzy,
4 września odbyło się czwarte spotkanie w ramach trwającego sporu zbiorowego. Wzięli w nim udział przedstawiciele strony związkowej ze wszystkich organizacji związkowych, które przystąpiły do sporu. Stronę pracodawcy reprezentował negocjator zatrudniony przez zarząd -mecenas Daniel Książek, Piotr Kruk – członek zarządu z wyboru Załogi oraz dyrektor ds. HR Grupy Azoty – Ewa Boguszewska. Pracodawca po raz kolejny zaprezentował postawę, która jest niepoważna i krzywdząca dla załogi. Otrzymaliśmy ofertę, która w swojej konstrukcji jest próbą przerzucenia kosztów kryzysu wyłącznie na barki pracowników. Poniżej przekazujemy pełną relację z przebiegu rozmów.
Pracodawca położył na stole ofertę podwyżki wynagrodzenia zasadniczego. Warte odnotowania jest to, że po raz pierwszy usłyszeliśmy coś innego niż chłodne „zero”. Zarząd wreszcie oficjalnie przyznał w trybie rokowań, że podwyżki dla załogi są możliwe. Inną kwestią jest to, że ich propozycja jest kompletnie niepoważna i w żaden sposób nie przystaje do przedstawionych przez nas twardych żądań.
Związki zawodowe twardo podtrzymują żądanie 1500 zł podwyżki, deklarując jednocześnie elastyczność i gotowość do rozmów o rozłożeniu tej kwoty na trzy równe raty po 500 zł.
Skandaliczne zastraszanie związkowców przed rozmowami
Pracodawca wielokrotnie mówi o dobrej woli, ale jego czyny świadczą o czymś zupełnie innym. W dniu negocjacji, dokładnie o godzinie 9:00 rano, pracodawca podjął działania uderzające w członków Solidarności oraz innych związków, wysyłając oficjalne zapytania w sprawie ich warunków pracy i płacy.
Dzisiejsze pisma odebraliśmy jednoznacznie jako bezpośrednią próbę zastraszenia i zmiękczenia strony społecznej tuż przed kluczowymi rozmowami przy stole. Po naszej ostrej interwencji i wymuszeniu przerwy w rokowaniach, zarząd wycofał się z tych działań, naiwnie zrzucając winę na „brak koordynacji”. Nie wierzymy w takie zbiegi okoliczności.
Puławy drenowane na potęgę. Utrzymujemy cudze błędy!
Zarząd ciągle zasłania się brakiem pieniędzy na podwyżki dla naszej załogi, ale liczby i twarde dane, które przedstawiliśmy na spotkaniu, mówią same za siebie. Koszty ogólnego zarządu w samym Tarnowie to astronomiczne 250 milionów złotych. Trzeba to powiedzieć wprost: to są pieniądze wypracowane w Puławach. To nasza ciężka praca finansuje centralę. Grupa Azoty wygenerowała 7 miliardów złotych obrotu, a mimo to zamknęła bilans katastrofalną stratą rzędu 500 milionów złotych netto. Koszty usług obcych w całej Grupie wzrosły o niewyobrażalne 100 milionów złotych, a koszty samego zarządu poszybowały z 8,7 miliona do 15 milionów złotych. Dla zewnętrznych doradców i wciąż rozrastającej się kadry dyrektorskiej pieniądze są zawsze. Dla ludzi pracujących na halach i instalacjach wiecznie brakuje funduszy.
Wniosek jest brutalnie prosty: miliony dla doradców i potężnej centrali, grosze dla załogi. Zmuszają nas do drastycznych oszczędności, by sami mogli bawić się w korporację na nasz koszt.
Kradzież środków socjalnych z DW Jawor i rynkowa zapaść
Podczas spotkania powróciliśmy do tematu nierozliczonej sprzedaży Ośrodka Wypoczynkowego Jawor. Zamiast pełnej, wynegocjowanej kwoty z tej transakcji, pracodawca deklaruje przelanie na rzecz załogi zaledwie 4,7 miliona złotych. Uważamy to za ewidentne złamanie umowy społecznej i kradzież środków socjalnych należnych pracownikom. Zapowiedzieliśmy skierowanie sprawy do sądu, aby niezależny organ dokładnie zbadał, na jakich zasadach i w jakiej formule tak naprawdę wyprzedano nasz zakładowy majątek.
Wytknęliśmy zarządowi także całkowity brak strategii biznesowej i kadrowej. Doświadczeni pracownicy odchodzą, a nowi nie są w żaden sposób motywowani. Brak remontów i potężne luki w kadrach bezpośrednio zwiększają awaryjność naszych instalacji, co fizycznie niszczy możliwości produkcyjne. Od lat bezskutecznie wnioskujemy o wprowadzenie dodatku stażowego (który funkcjonuje przecież w Policach i Tarnowie), aby zatrzymać kluczowych fachowców, jednak nasze apele są ignorowane.
Dodatkowo zarząd wykazuje katastrofalną bierność wobec napływu nawozów z Niemiec i Rosji, nie podejmując realnych działań w obronie naszego rynku. Spadek wolumenu sprzedaży w segmencie Agro w Puławach na poziomie 47% rok do roku brutalnie pokazuje, że tracimy rynek! Co więcej, nasze pismo z 22 maja do ministra, z prośbą o pełne rozliczenie mechanizmów cash poolingu i kosztów konsolidacji, do dziś pozostaje bez jakiejkolwiek merytorycznej odpowiedzi.
Twarde ultimatum strony społecznej!
10 września odbędzie się nasze bezpośrednie spotkanie z Prezesem Zarządu, a na 14 września zaplanowano kolejną turę twardych negocjacji.
Nasz cierpliwość jest na skraju wyczerpania. Dziś po raz pierwszy pojawiła się wola przyznania podwyżki, co uznajemy za wynik naszej presji. Teraz czekamy na POWAŻNĄ kwotę, a nie kpiny. Negocjator zatrudniony przez zarząd zobowiązał się przekazać naszą argumentację wyżej. Liczymy na natychmiastową refleksję i potraktowanie załogi z należytym szacunkiem.
Chcemy jasno zakomunikować pracodawcy: jeśli ktoś na górze wciąż uważa, że strajk w Puławach jest niemożliwy, to jest w gigantycznym błędzie. Przypomnieliśmy przy stole, że ostatecznym, zapisanym w prawie rozwiązaniem sporu zbiorowego jest strajk. Nastroje na wydziałach mówią same za siebie, ludzie mają dość pustych obietnic. Jeśli 14 września nie usłyszymy propozycji, które będą realne i poważne, czas na kolejne kroki w ramach sporu zbiorowego.
W jedności nasza siła!


