Pamiętacie nasze komunikaty z marca i kwietnia? Biliśmy wtedy na alarm w sprawie niekontrolowanego napływu nawozów ze wschodu i apelowaliśmy w Ministerstwie Rolnictwa o twarde działania. Ostrzegaliśmy, że brak szczelnego systemu kontroli jakości skończy się katastrofą.
Wczoraj branżowy portal Farmer.pl opublikował artykuł, który obnaża ogromną przepaść między urzędniczymi statystykami a rzeczywistością. Z jednej strony Ministerstwo uspokaja, twierdząc, że problemu w zasadzie nie ma, a odsetek nieprawidłowości w kontrolowanych nawozach wynosi zaledwie 0,9 procent. Z drugiej strony Izby Rolnicze i sami rolnicy alarmują i potwierdzają dokładnie to, o czym mówimy od dawna! Na polski rynek trafiają importowane nawozy wieloskładnikowe (w artykule mowa o nawozach NPK, ale to dotyczy również azotowych) o drastycznie zaniżonym składzie. Rolnicy płacą ciężkie pieniądze za towar, który w worku ma się nijak do deklaracji na etykiecie.
Jako NSZZ Solidarność Grupy Azoty Puławy pytamy wprost: czy kogoś to dziwi? Nas absolutnie nie. Od dawna powtarzamy, że weryfikacja oparta głównie na sprawdzaniu papierów przewozowych, a nie na realnych, masowych badaniach laboratoryjnych, to po prostu fikcja.
Czas zadać decydentom kolejne, bardzo niewygodne pytania:
❓ Co tak naprawdę wjeżdża do Polski? Czy polskie służby mają w ogóle świadomość, na jakich półproduktach produkowane są nawozy sprowadzane do nas z zagranicy?
❓ Co z procederem blendowania (mieszania) nawozów poza naszymi granicami? Czy ktoś realnie kontroluje, z czego powstają te zagraniczne mieszanki, zanim trafią na polskie pole jako rzekomo „nowy, europejski produkt”?
❓ I wreszcie najważniejsze: czy pod przykrywką importu z innych krajów i rzekomych zagranicznych blendów, polskiego rynku nie zalewa po prostu tani, zanieczyszczony RUSKI MOCZNIK, który omija w ten sposób sankcje, oszukuje polskiego rolnika i finansuje wojenną machinę Putina?
Nie można zamykać oczu na fakty. Brak rzetelnych, krzyżowych kontroli jakości i pochodzenia surowców to cios z dwóch stron. Z jednej uderza w polskich rolników, którzy kupują przysłowiowego kota w worku i ryzykują utratę plonów. Z drugiej niszczy polski przemysł chemiczny, w tym nasze miejsca pracy w Puławach. Musimy konkurować z oszukanym towarem, wobec którego procedury wydają się bezradne.
Oczekujemy od Ministerstwa twardych decyzji, masowych kontroli fizycznych na granicach i bezwzględnego zatrzymania tego procederu. Nasza wiedza i wsparcie są wciąż do dyspozycji.
Z polskim rolnikiem jedziemy na jednym wózku. Wspólnie obronimy polskie rolnictwo i polską chemię! 💪🇵🇱


