Dziś odbyła się bardzo wzruszająca rekonstrukcja wydarzeń z 13 grudnia 1981 roku. Niestety, nie mogła odbyć się wedle scenariusza, gdyż zarząd Grupy Azoty Puławy nie wyraził zgody, aby rekonstruktorzy weszli na teren Zakładów Azotowych. Chodziło o zgodę na wejście około 20 osób, na około 15 -20 metrów za szlaban, na max. 10 minut. Musieliśmy dziś dokonywać zmian w scenariuszu.  Pan prezes Bednarz obawiał się o bezpieczeństwo Zakładów i przywoływał groźbę zamachu terrorystycznego. W związku z w/w faktem mamy pytanie: czy prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie przelotów nad naszą firmą? Jeśli tak, to kto udzielił na te przeloty zgody? Czy odbyło się to zgodnie z procedurami i kto poniesie za to konsekwencje finansowe?

Jest nam wstyd, za tych, którzy nie potrafią uszanować nawet największej świętości, jaką jest krew ludzi, którzy bronili Ojczyzny.

Komisja Międzyzakładowa NSZZ Solidarność

Przewodniczący Piotr Śliwa

 

Poniżej zamieszczam moje przemówienie, które wygłosiłem pod pamiątkową tablicą.

 

13 grudnia 1981 roku zdrajcy Narodu, obsadzeni w naszym kraju do pilnowania sowieckich interesów, wyprowadzili przeciw Polakom ZOMO, wojsko i czołgi. To prawda nie tylko historyczna i dziejowa,  to prawda obiektywna. Choć przez wiele lat próbowano przedstawiać wprowadzenie stanu wojennego jako mniejsze zło, dziś wiemy, że to kłamstwo miało być alibi dla bandziorów z Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego pod przewodnictwem Wojciecha Jaruzelskiego, agenta bezpieki o pseudonimie Wolski.

Po 38 latach stajemy przed zadaniem, by nie tylko stać po stronie prawdy, ale by oddać należny honor ludziom, którzy mieli odwagę upomnieć się o godność Polski. Nie zawahali się zaryzykować własnego losu, a wręcz i życia. Bo przecież komuniści mieli krew na rękach górników z Wujka i wielu innych.

Każdy, kto próbuje relatywizować to, kto w tamtych czasach był bohaterem, a kto katem, zasługuje na ostracyzm społeczny. A ten, kto wspiera spadkobierców morderców, zasługuje na wieczną hańbę i wykluczenie z kręgu ludzi posiadających zdolność honorową. Wystarczy bowiem prześledzić choćby losy jednej rodziny lidera strajku, Pana Zygmunta Woźnego, aby zrozumieć, jak obrzydliwe rodzaje represji stosowali komuniści i to nie tylko w stosunku do działaczy związkowych, ale też do ich rodzin. Oni płacą za to dziś utraconymi szansami i brakiem normalności życia.

To NSZZ Solidarność, jako idea i struktura, przeciwstawiła się dziczy ze wschodu. Należy sobie jednak zadać pytanie: czemu dziś, gdy działanie nie wymaga już położenia głowy na pniu, tak mało jest ludzi, którzy są skłonni poświęcić choćby swój czas na pracę dla innego człowieka lub choćby polajkować wpis, który nie jest poprawny politycznie? Co pozostało w nas z dziedzictwa tamtych czasów? Czy dziś potrafilibyśmy stanąć naprzeciwko czołgom i ZOMO? Jeśli nie, tym bardziej powinniśmy czcić tych, którzy potrafili to zrobić.