Ogłaszając wezwanie na Zakłady Azotowe Puławy Synthos chyba nie wziął pod uwagę siły związków zawodowych nawozowego potentata. Namówić skarb państwa i zarząd może być znacznie łatwiej niż pracowników. A bez porozumienia z nimi przejęcie Puław może się zakończyć spektakularną klapą. .
Co szczególnie oburza związkowców? Synthos ich zdaniem powinien większą uwagę poświęcić porozumieniu się z pracownikami. Tymczasem według pracowników Synthos zainteresowany jest tylko akcjonariuszami.

Tak się nie robi – mówi Marek Wątorski, wiceprzewodniczący Regionu Środkowowschodniego NSZZ Solidarność. Jego zdaniem zainteresowany kupnem Puław powinien wyjaśnić cele przejęcia i to co się stanie z załogą.

Zresztą jak dowiedzieliśmy się związkowcy, gdy tylko pojawiło się wezwanie Synthosu zwrócili się do swoich kolegów z zakładów z Oświęcimia. Rozmowy nie uspokoiły ich, bo owszem nowy właściciel dawnych Dworów Oświęcim znacząco poprawił kondycję firmy ale i dość znacznie zmniejszył zatrudnienie.

Powtórki takiego scenariusza po przejęciu przez Synthos Puław obawia się załoga spółki z Województwa Lubelskiego.

Sprzeciw załogi to może być poważny orzech do zgryzienia dla MSP. Resort nie praktykuje prywatyzacji firm wbrew załodze. Nie jest to bynajmniej spowodowane nagłym przypływem miłości do zatrudnionych. Sprzeciw załogi to nie tylko niższa wycena firmy, ale także problemy natury społecznej. Nic więc dziwnego, że w Warszawie na to co się dzieje (i czy w ogóle coś się dzieje) na linii wzywający i załoga patrzy się ze zdwojoną uwagą.

Obecnie wydaje się, że sprzedaż akcji spółki jest mało prawdopodobna. Zwłaszcza, że Synthos nie ma sojuszników w swych staraniach.

Źródło. wnp.pl