Pomysł konsolidacji jeśli nie upadł, to przynajmniej został zawieszony na kołku. W 2004 roku rząd postanowił bowiem, że każda ze spółek chemicznych będzie miała własną ścieżkę prywatyzacyjną.

W praktyce oznaczało to przejęcie przez Ciech dwóch kolejnych firm ? Organika-Sarzyna i Zamech ? czyli dalszą konsolidację oraz wprowadzenie na giełdę trzech spółek chemicznych ? Zakładów Chemicznych Police, Zakładów Azotowych Puławy i Zakładów Azotowych Tarnów. Po tych operacjach Skarb Państwa pozostawał nadal największym akcjonariuszem tych giełdowych firm chemicznych.

Na przełomie dekady obciążony zbyt wysokim zadłużeniem Ciech sprzedał Fosfory Puławom, zaś w rolę konsolidatora wcielił się Tarnów najpierw przejmując kontrolę nad Policami, a potem ? w dwóch etapach ? nad Zakładami Azotowymi Kędzierzyn.

Ostatnie kilka miesięcy to kolejny etap konsolidacji. Został wymuszony działaniami potencjalnego inwestora branżowego, który wykazał zainteresowanie polskimi producentami nawozów sztucznych. Znów konsolidującym były tarnowskie Azoty.
Grupy nie ma, jest dług

Prowadząc konsolidację Skarb Państwa robi wszystko, by nie utracić kontroli nad sektorem chemicznym i jednocześnie, by mieć z tego pieniądze, czyli zrealizować zaplanowane w budżecie przychody budżetowe. Inaczej mówiąc, rząd chce zjeść ciastko i mieć ciastko. Ta strategia państwa w przypadku Ciechu skończyła się olbrzymim zadłużeniem spółki. Aby je spłacić firma zaczęła pozbywać się majątku. W 2011 roku przeprowadziła też wartą aż 442 mln zł emisję akcji na zasadzie prawa poboru.

Zadłużenie Ciechu w bankach i na rynku papierów dłużnych rosło od połowy ubiegłej dekady. Jeszcze w końcu 2005 roku zadłużenie długo- i krótkoterminowe spółki wynosiło nieco ponad 174 mln zł. W końcu 2008 roku osiągnęło poziom 1 mld 654 mln zł. Od tego momentu firma nieco zmniejszyła zadłużenie i na koniec 2012 roku miała prawie 1,3 mld zł długu.

Co ważne, od 2008 roku do niemal ostatnich dni 2012 roku zadłużenie krótkoterminowe było kilkakrotnie wyższe od długu długoterminowego. Ta struktura długu zmieniona została na bezpieczniejszą dla spółki dopiero po ubiegłorocznej emisji obligacji.

Ostatnie trzy lata w Ciechu to okres pozbywania się majątku. Firma sprzedała Fosfory, Alwernię, Polfę oraz część majątku Zachemu, co doprowadziło w praktyce do zamknięcia bydgoskiego zakładu. Na sprzedaż wystawiona jest Organika-Sarzyna, a wśród chętnych do kupna są Puławy. Tym samy tworzona od połowy lat 90. XX wieku grupa kapitałowa mocno się skurczyła, a Ciech ma olbrzymie długi.

W 2012 rok branża chemiczna weszła z jasno sformułowaną strategią prywatyzacyjną. W ogłoszonym w marcu ub.r. Planie Prywatyzacji resort skarbu zapisał: ?kontynuowanie prywatyzacji spółek sektora (chemicznego ? przyp. t.św.), jak również jej rozpoczęcie w pozostałych podmiotach. Zbywanie kolejnych pakietów akcji spółek notowanych na GPW, takich jak: Ciech, Zakłady Azotowe Puławy, Zakłady Chemiczne Police czy Zakłady Azotowe w Tarnowie Mościskach, uzależnione będzie od sytuacji na rynku kapitałowym?.

Na rynku odczytano to jako zaproszenie do ogłaszania wezwań na akcje giełdowych spółek chemicznych. Szybko okazało się, że dobrze odczytano. W maju 2012 roku wiceminister Rafał Baniak ogłosił: ? Do końca wakacji czekamy na ogłoszenie wezwania na te spółki przez potencjalnych zainteresowanych.

Zaproszenie nie trafiło w próżnię. Wezwanie na akcje ZA Tarnów ogłosiła kontrolowana przez Wiaczesława Kantora rosyjska firma chemiczna Acron. Z kolei wezwanie na akcje ZA Puławy ogłosił Synthos, firma chemiczna kontrolowane przez Michała Sołowowa, jednego z najbogatszych Polaków.
Resort w kłopocie

Oba wezwania wprawiły w zakłopotanie Ministerstwo Skarbu. W maju 2012 roku ówczesny szef resortu skarbu mówił, że do zamiarów Acronu podchodzi z ?umiarkowanym optymizmem?. W czerwcu MSP oświadczyło, że przejęcie firmy przez Rosjan ?mogłoby mieć negatywny wpływ na wartość innych podmiotów wielkiej chemii i ich dostawców? oraz na popieranej przez rząd strategii ZA Tarnów. Tym samym podano Acronowi czarną polewkę.

O wezwaniu Sythosu na akcje Puław wiceminister Paweł Tamborski mówił: ?Zostaliśmy zaskoczeni tą informacją?.

Z kolei ówczesny wicepremier i minister gospodarki o wezwaniu ogłoszonym na akcje Puław wyrażał się ciepło.

? To by oznaczało, że Puławy mogą pozostać w kręgu krajowego właściciela. Mnie to się osobiście bardzo podoba ? komentował Waldemar Pawlak.
Działania obronne

Czarna polewka od polskiego rządu nie wystarczyła, by zniechęcić Rosjan, którzy nie odstąpili od wezwania i ostatecznie skupili w nim nieco ponad 12 proc. akcji Tarnowa. Zaczęto więc montować strategię obronną stosując klasyczne narzędzia wykorzystywane w walce z wrogim przejęciem.

Pierwszą linią obrony była ogłoszona przez zarząd ZA Tarnów długoterminowa strategia oraz informacja o planach podniesienia kapitału o 75 proc. w wyniku emisji akcji z wyłączeniem prawa poboru. Pieniądze z emisji miały posłużyć do finansowania inwestycji, w tym przejęć. Ten krok miał zniechęcić akcjonariuszy do odpowiedzi na wezwanie Acronu.

Drugą linię obrony spółka montowała wspólnie z resortem skarbu. Było nią przejęcie przez Tarnów ? w dwóch krokach ? zakładów w Puławach. Pierwszym krokiem było finansowane kredytem udzielonym przez kontrolowany przez państwo Bank PKO BP i pożyczką udzieloną przez PZU na Życie wezwanie, w którym skupiono 10,3 proc. akcji Puław. Kosztowało to tarnowską spółkę blisko 216,5 mln zł. Drugim krokiem była wymiana akcji Puław na papiery Tarnowa. Tą drogą udało mu się objąć 73,4 proc. akcji Puław. Podnosząc kapitał Tarnów rozwodnił udział Rosjan do 9,7 proc. Na pozostałe Puław Tarnów ogłosił kolejne wezwanie, w którym ? kosztem niemal 309 mln zł ? skupił 12,2 proc. papierów.

Trzecią linię obrony przygotował resort skarbu wprowadzając do statutu spółki zapisy gwarantujące państwu ? dopóki posiada nie mniej niż 20 proc. akcji spółki z Tarnowa ? kontrolę nad stworzoną w wojnie obronnej Grupą Azoty.

Kantor nie ustępuje, Skarb je ciastko

Pomimo działań obronnych rosyjski biznesmen nie rezygnuje ze zwiększania zaangażowania w tarnowskiej spółce. Aktualnie ma ponad 15,3 proc. jej akcji. Z kolei Skarb Państwa aby uniknąć wynikającej z prawa konieczności ogłoszenia wezwania związanego ze zwiększeniem udziału w kapitale Tarnowa z niespełna 33 proc. do ponad 45 proc. w kwietniu sprzedał ? jak zapewnia inwestorom długoterminowym ? ponad 12 proc. ZA Tarnów i aktualnie posiada 33 proc. kapitału spółki.

Broniąc ZA Tarnów przed wrogim przejęciem rząd stworzył trzecią co do wielkości europejską grupę chemiczną o kapitalizacji na poziomie 1,4 mld euro.

– Powstaje europejski champion ? uważa wiceminister Baniak i dodaje, że budowana jest grupa, ?która wchodzi do ekstraklasy europejskiej w swoim segmencie działalności?.

Tyle tylko, że działania obronne w praktyce zablokowały możliwość dokończenia prywatyzacji firmy, co zapisano w ubiegłorocznym Programie Prywatyzacji. Trudno się spodziewać, by znalazł się inwestor branżowy gotów kupić od rządu akcje spółki, a z kolei sprzedawanie ich na giełdzie może oznaczać, że papiery wcześniej, czy później trafią w ręce Kantora. Nie należy więc dziwić się, że rzecznik resortu skarbu mówiła, że ?pełna prywatyzacja spółki to odległa perspektywa?.

Broniąc ZA Tarnów rząd bronił także interesów PGNiG. Spółki azotowe konsumują 20 proc. gazu zużywanego w Polsce. Panuje przekonanie, że przejęcie kontroli nad nimi przez rosyjską firmę uderzyłoby w interesy gazowej spółki, bo kontrolowany przez Wiaczesława Kantora Acron ma dostęp do taniego rosyjskiego gazu.

Konsolidacja nie obroni jednak polskiego rynku przed napływem taniej rosyjskiej saletry amonowej, której dużym rodzimym producentem jest Grupa Azoty. A trafi ona na nasz rynek, gdy tylko skończy się jego ochrona przez cła antydumpingowe nałożone przez Unię Europejską.

Rząd ma więc nadal problem z Grupą Azoty, a ta ? niczym Ciech w przeszłości ? konsolidując branżę zwiększa dług.

Źródło. obserwatorfinansowy