Już dość wodzenia Załogi puławskich Zakładów Azotowych za nos, już dość żerowania na naszej dobrej woli – non possumus.

Nie możemy dalej tolerować działań na szkodę naszej firmy, działań, które wprost uderzają w nasze pracownicze interesy, a pośrednio na cały nasz region, który od lat żyje z Azotów.

Najpierw Tarnów zabrał nam dywidendę w wysokości 60% (nigdy nawet za Platformy tak nie było). Poziom tej dywidendy był też wyższy od propozycji Zarządu Puław zatwierdzonej już przez Radę Nadzorczą. Pieniądze mają być przeznaczone na wielomiliardową inwestycję w PDH, o której coraz głośniej się mówi, że potrzebna jest Grupie Azoty i naszemu krajowi jak świni siodło.

Później dowiedzieliśmy się, że dyrektor handlowy Grupy, pan Zarosiński, jeździ z dystrybutorami nawozów na rajdy motorowe po Albanii, by tam „przy okazji” omawiać sprawy służbowe.

Kolejna wpadka Tarnowa to parada nieudolności przy przejęciu przez Grupę Azoty spółek kolejowych. To, co wtedy się działo, to albo dowód na niekompetencje albo świadome działania, którego, jak się wydaje, głównym beneficjantem jest firma CTL.

Dziś dowiadujemy się, że nasz KOLZAP ma stać się częścią KOLTARU w zamian za ułamek jego akcji i kilka synekur. To już nawet nie nadaje się do telewizji, ale wprost do służb na trzy litery. Puławy tracą realny wpływ na zarządzanie spółką kolejową, która zapewnia transport puławskich wyrobów. KOLTAR to tarnowska spółka.

Następnie wystrzelili z pomysłem powołania wspólnego pionu handlowego. W odpowiedzi z  naszej strony powstał Komitet Strajkowy i udało się wywalczyć, że siedzibą tego (nowo)tworu będą Puławy, co jest logiczne i racjonalne. Później jednak zaproponowano zatrudnianie nowych 23 dyrektorów a 27 kwietnia przegłosowano to patologiczne rozwiązanie, tworząc w sumie 28 stanowisk menadżerskich z nie wiadomo jakimi pensjami.

W tak zwanym między czasie, dzięki nieracjonalnej postawie jednego z członków tarnowskiej ekipy w naszym Zarządzie, zerwano rokowania w sporze zbiorowym, a podczas mediacji, gdy wyciągnęliśmy (po raz kolejny) rękę do porozumienia, deklarując chęć odstąpienia od jednego z punktów sporu, kompletnie zlekceważono nas i Mediatora. Pomimo zaproszeń, ani Prezes Grupy Azoty, ani nikt z Zarządu tarnowskiej spółki nie przyjechał do Puław na rozmowy.

Skandalem, poza wszelką skalą rozsądku, jest blokowanie przez tarnowski zaciąg w Zarządzie naszej firmy podpisów pod zmianami w układzie zbiorowym, regulaminie socjalnym oraz wypracowanych zmianach organizacyjnych.  Poziomu merytorycznego negocjacji w powyższych sprawach przez litość nie będziemy komentować.

Jedyne, co nas powstrzymywało od radykalnych działań, to świadomość, że protestując w Puławach bijemy niewłaściwego przeciwnika. Niestety nasz rozsądek wykorzystuje się w sposób cyniczny i podły – zabawa się jednak skończyła. Ekspozytura tarnowska w naszym Zarządzie musi wreszcie zrozumieć, co to znaczy wejść w drogę związkom zawodowym w Puławach. Nie nazywamy tu związkami zawodowymi tych, którzy wysiadują u rezydentów pod drzwiami, czekając jak lokaj na dyspozycje, bo ci są zdolni do wszystkiego, nawet do wbicia w plecy noża, byleby tylko ktoś poklepał ich po ramieniu. Dowodem na powyższe jest rozpętana przez nich gównoburza dotycząca zarobków związkowców.

Ciągle szantażowano nas, że dla dobra firmy należy łagodzić konflikty. Wmawiano nam, że dla dobra firmy trzeba zawierać kompromisy, bo jest gdzieś granica rozsądku, której Tarnów nie przekroczy. Otóż głosowanie z 27 kwietnia dowodzi, że takiej granicy nie ma. Oni są gotowi na wszystko, żeby tylko rozgrabić naszą firmę. Wyciągnięcie poza obowiązującą w PUŁAWACH siatkę płac dyrektorów nowego pionu handlowego jest tego najważniejszym dowodem.

Należy podkreślić, że to nie związki zawodowe załadowały ten pistolet i to nie związki zawodowe nacisnęły spust, ale to związki zawodowe realnie reprezentujące puławską załogę przystawiały go do głów ideologów złodziejskiej konsolidacji.

Jakby tego wszystkiego było mało niedawno mianowany rezydent Tarnowa w Agrochemie zarządził zwolnienia pracowników – co w naszym uznaniu jest realizowaniem albańskiej polityki, której celem jest zwiększenie ilości sprzedawanych rosyjskich nawozów w Polsce.

Dość! Po prostu DOŚĆ!

ZA PREZYDIUM

Piotr Śliwa
Przewodniczący Komisji Międzyzakładowej