Jesteśmy wychowawcami w Domu Dziecka w Zwierzyńcu. Do NSZZ „Solidarność” zapisaliśmy się w październiku ubiegłego roku, rozpaczliwie szukając pomocy. Od stycznia 2014 r., na mocy ustawy, nie obejmują nas zapisy Karty Nauczyciela. Odebrano nam prawa nabyte, wydłużono czas pracy bezpośredniej z wychowankami, zmniejszono nasze wynagrodzenia o ok. 700 zł, odebrano możliwość skorzystania z urlopu na poratowanie zdrowia po 20-30 latach ciężkiej, wyczerpującej psychicznie pracy. Zdobywane przez wiele lat stopnie awansu zawodowego również przestały mieć jakiekolwiek znaczenie.

Liczyliśmy na zrozumienie pani dyrektor i władz lokalnych. Czuliśmy się bardzo pokrzywdzeni, upokorzeni, znacznie obniżono nasz prestiż społeczny. Niestety, zamiast współczucia i możliwości jakiegokolwiek zadośćuczynienia, zawarcia stosownego porozumienia, spotkaliśmy się z rażącym lekceważeniem naszych praw, o których odważyliśmy się otwarcie mówić. Dołożono nam obowiązków, zmuszano do pracy poza obowiązującym wymiarem, ciągle doświadczaliśmy przeróżnych form ataku, krytyki i szantażu.  W odpowiedzi na nasze prośby ze strony p. dyrektor coraz częściej zaczęły padać słowa: ogłoszę upadłość domu dziecka, doprowadzę do likwidacji placówki. Byliśmy przerażeni. Baliśmy się utraty pracy, nie mieliśmy już sił, by walczyć o swoje prawa i należny nam szacunek ze strony zwierzchników. Doświadczaliśmy wielu upokorzeń, prześladowań, Staliśmy się niewolnikami w „prywatnym folwarku” p. dyrektor. Jej zdaniem nigdy nie mieliśmy racji, wszystko robiliśmy źle, za mało, w sposób niekompetentny i bezduszny. Zostaliśmy pozbawieni prawa głosu w istotnych sprawach, co znacznie obniżyło naszą samoocenę i poczucie przydatności zawodowej. Dla nas najważniejsze było dobro naszych podopiecznych, a swoją pracę świadczyliśmy najlepiej jak potrafiliśmy, traktując swoją rolę jako służbę najbardziej potrzebującym.

Stopniowo zaczęła nas ogarniać bezsilność. Traciliśmy nadzieję, że ktokolwiek nam pomoże. Ciągłe poszerzanie zakresu obowiązków i przekonanie p. dyrektor o jej bezkarności sprawiło, że bezwzględnie podporządkowywaliśmy się jej poleceniom służbowym, którym sprostanie zaczęło przekraczać nasze psychofizyczne siły. Ta sytuacja zdeterminowała nas do szukania ratunku i walki o swoje prawa.

Zapisaliśmy się do związku zawodowego „Solidarność”. Jak się szybko okazało, była to najrozsądniejsza decyzja, jaką mogliśmy podjąć w naszej beznadziejnej sytuacji. Już od pierwszych dni przynależności do tej organizacji poczuliśmy, że nie jesteśmy już sami. Pojawiła się nadzieja, na którą tak długo czekaliśmy. Szybko się przekonaliśmy, że „Solidarność” to ludzie zawsze gotowych stać na straży praw pracowniczych, rozumiejący problemy każdego człowieka, niezależnie od pozycji społecznej. Dali nam siłę, której wcześnie nie doświadczyliśmy i nadzieję na „lepsze jutro”.

Przynależność do związków zawodowych przyniosła ze sobą wiele przykrości ze strony p. dyrektor i władz lokalnych, ale mimo to nigdy nie zwątpiliśmy, że „Solidarność” nam pomoże. Nie zawiedliśmy się. Nasza sytuacja głęboko poruszyła cały Zarząd Regionu Środkowo-Wschodniego „Solidarności” i wielu działaczy związkowych, którzy nie szczędzili ani siły, ani własnego czasu, by nam pomóc.

Na wniosek Zarządu Regionu odbyło się w naszej placówce wiele kontroli, które wykazały mnóstwo nieprawidłowości w zakresie organizacji naszej pracy. Po kontroli Okręgowej Inspekcji Pracy, po raz pierwszy od 15 lat, zostało nam wypłacone wynagrodzenie za godziny ponadwymiarowe, a pani dyrektor zaczęła szanować nasz wolny czas i prawo do odpoczynku po pracy.

Również z pomocą „Solidarności” złożyliśmy pozwy do Sądu Pracy o wynagrodzenie za godziny ponadwymiarowe, za lata 2012 i 2013. W tym okresie obowiązywała nas jeszcze Karta Nauczyciela, która nakładała na nas obowiązek 26-godzinnej pracy bezpośredniej z wychowankami. Ciągle zastraszani, pracowaliśmy po 40 godzin od 2002 roku, bo taki był kaprys p. dyrektor i tak było „taniej” dla starostwa.

W ciągu ostatnich dnia zapadły trzy wyroki w Sądzie Pracy – wszystkie na naszą korzyść, chociaż nikt nie chciał uwierzyć, że nam się uda. W toku jest jeszcze jedno postępowanie, ale wierzymy, ze będzie miało równie pozytywny finał. Wyroki nie są jeszcze prawomocne, ale dajną nam nadzieję na ostateczne zwycięstwo i pokazują, że w naszym kraju istnieje jeszcze sprawiedliwość.

Związkowi prawnicy stanęli na wysokości zadania i ze szczególnym zaangażowaniem bronili naszych racji. Trudno nam uwierzyć w to, co się stało. To, co było rok temu nierealne, stało się rzeczywistością.

Powoli odzyskujemy wiarę w siebie, w istnienie sprawiedliwości. Nabieramy przekonania, że o własne prawa należy walczyć i nie poddawać się zwątpieniu, nawet jeżeli będzie to długa droga. Warto podejmować taki wysiłek zwłaszcza wtedy, gdy ma się obok siebie wielu przyjaciół na „dobre i na złe”. Takich przyjaciół mamy w „Solidarności”, którym, jak się wielokrotnie przekonaliśmy, ludzka krzywda nie jest obojętna i w których mamy zawsze oparcie. Żałujemy, że przez wiele lat cierpieliśmy i nie zapisaliśmy się wcześniej do tej organizacji, gdzie powinny szukać pomocy osoby będące w podobnej jak my sytuacji.

Jesteśmy teraz pewni, że tylko poprzez związek zawodowy walka o prawa pracownicze ma sens. Sami nie bylibyśmy w stanie niczego osiągnąć. Nadal bylibyśmy tylko niewolnikami – bez prawa do szacunku i poszanowania godności – zmuszanymi różnymi „motywatorami” pracodawcy do bezwzględnego posłuszeństwa i wykonywania wszystkich służbowych poleceń.

Chcemy wyrazić naszą wdzięczność wszystkim działaczom „Solidarności”, którzy od samego początku wspierali nas w trudnych chwilach i z pełnym oddaniem walczyli o nasze prawa. Szczególnie dziękujemy Panu Przewodniczącemu Regionu Środkowo-Wschodniego, Marianowi Królowi, Pani Przewodniczącej Sekcji Oświaty i Wychowania, Teresie Misiuk, Panom Przewodniczącym z Zamościa:  Markowi Walewandrowi i Zenonowi Ważnemu, Panom Mecenasom: Przemysławowi Gardynikowi, Bartłomiejowi Kozyrskiemu i Grzegorzowi Trejgelowi oraz Panom Krzysztofowi Wodrowskiemu i Leszkowi Kalickiemu. Nasze wyrazy uznania kierujemy też do wszystkich związkowców, którzy nie byli obojętni wobec naszych problemów i sprawili, że dzisiaj wspólnie możemy cieszyć się sukcesem, a także wierzyć w ogromną siłę „Solidarności”.  Jesteśmy dumni, z naszej przynależności do związku i życzymy odwagi wszystkim doznającym krzywdy ze strony pracodawców. Zachęcamy, by wstąpili w szeregi NSZZ „SOLIDARNOŚĆ” i wspólnie walczyli o swoje prawa.

Nie wiemy, jak potoczą się nasze dalsze losy, jakie będą kolejne reperkusje ze strony

  1. dyrektor i władz lokalnych. Wierzymy jednak, że z pomocą „Solidarności” damy radę nie tylko odzyskać należne nam pieniądze, ale przede wszystkim prawo do spokoju w miejscu pracy i należny nam szacunek.

Wychowawcy zrzeszeni w „Solidarności”