Czy projekt obywatelski ustawy o płacy minimalnej autorstwa NSZZ „Solidarność”, zakładający osiągnięcie przez nią poziomu 50 proc. przeciętnego wynagrodzenia, wróci do Sejmu? Minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska nie wyklucza, że rząd skorzysta z rozwiązań złożonych w 2011 r.

Projekt obywatelski, pod którym „Solidarność” zebrała ponad 330 tys. podpisów zakłada, że jeśli wzrost gospodarczy będzie wyższy niż 3-4 proc., płaca minimalna będzie rosła szybciej, aż osiągnie poziom 50 proc. przeciętnego wynagrodzenia. Pierwsze czytanie odbyło się jeszcze jesienią 2011 r., a po zakończeniu kadencji Sejmu, ponownie w lutym 2012 r. Później trafił do sejmowej komisji, gdzie przeleżał do końca poprzedniej kadencji. Obecnie rząd zapowiada powrót do prac nad tym projektem.

Minister Rafalska zapowiada również wprowadzenie minimalnej stawki godzinowej dla zleceniobiorców na poziomie 12 zł. Chce, aby stało się to w drugiej połowie tego roku. Rozważane jest również zniesienie zróżnicowania płacy minimalnej ze względu na staż pracy. – Oczywiście o tych wszystkich rozwiązaniach będziemy dyskutować na forum Rady Dialogu Społecznego, ale to ważny sygnał, że rząd poważnie zamierza porządkować rynek pracy – ocenia szef „Solidarności” Piotr Duda. To również element wywiązywania się z obietnic wyborczych, których realizacji „Solidarność” będzie bezwzględnie pilnowała.

Mimo że przez ostatnie 10 lat płaca minimalna wzrosła o sto proc. (z 849 zł do 1850 zł), to jednak w relacji do przeciętnego wynagrodzenia niezmiennie oscyluje w granicach 38-42 proc. Oznacza to, że praktycznie stoi w miejscu. Co gorsza – jak pokazują ostatnie raporty, m.in. GUS – zwiększa się liczba pracowników, którzy za swoją pracę otrzymują minimalne wynagrodzenie. Dlatego, zdaniem związkowców, bardziej dynamiczny wzrost płacy minimalnej jest w obecnych realiach praktycznie jedynym sposobem na zwiększanie dochodów Polaków.

www.solidarnosc.org.pl