Geny moich przodków zmuszają mnie do szukania jak najprostszych i najbardziej logicznych rozwiązań i jakby tego było mało, nakazują je komunikować prosto w twarz, co czasami bywa przyczyną niekontynuowania znajomości.

Kolega związkowiec, podczas zawieruchy w sprawie Handlowego, podszedł do mnie i konspiracyjnie powiedział coś takiego: No ale wiesz, dochodzą do mnie głosy, że ludzie z produkcji uważają, że handlowcy za dużo zarabiają, a produkcja zarabia za mało, a ja nie do końca wiem, co im odpowiedzieć, bo to fakt.

Na początku mnie zamurowało i nie wiedziałem co powiedzieć. No bo z jednej strony dobrze, że przyszedł i powiedział, z drugiej zaś tak horrendalnej bzdury nie słyszałem od bardzo dawna. Odpowiedź wydawała mi się oczywista. Gdy ochłonąłem, zdałem sobie sprawę, że warto może coś o tym napisać, bo żyjemy w świecie, gdzie oczywiste wartości i sprawy często takimi nie są.

Otóż w przedsiębiorstwie produkcyjnym nie da się produkować bez sprzedawania i sprzedawać bez produkowania. Jest to oczywistość. Oba te systemy są tak nierozerwalne jak dwie komory serca. Jeśli dochodzi na tym polu do kłótni kto jest ważniejszy, to warto się przyjrzeć kto sieje wiatr i dlaczego? W 9 na 10 przypadków to osoby, którym brakuje elementarnej wiedzy i kultury. Bo pracę wszystkich (!) ludzi trzeba szanować. Handlowcy powinni szanować i szanują pracę tych, którzy wytwarzają najlepszy na rynku towar (bo szajsu by od nich nikt nie kupił) i vice versa  – produkcja powinna szanować i szanuje pracę najlepszych i najbardziej efektywnych handlowców na rynku (bo potrafią wygrywać konkurencję z dużo tańszymi ruskimi nawozami). Inne rozwiązanie jest zwyczajnie głupie i nielogiczne. Jeśli więc jakiś handlowiec nie szanuje aparatowego, a aparatowy handlowca, to obydwaj są durniami – chyba już bardziej wprost nie można.

Pozostaje jednak mega ważna sprawa: uczciwego i adekwatnego wynagrodzenia za pracę. No i właśnie po to ludzie wynaleźli związki zawodowe, żeby mogły się wykazać i w odpowiednim czasie, w odpowiedni sposób upomnieć się o tych niedocenionych. Dlatego, Szanowny Kolego, to, że ktoś zarabia mniej niż powinien, to jest efekt słabego funkcjonowania związków zawodowych. To do nich trzeba zgłaszać żale, a nie gryźć się pomiędzy sobą. Taka jest logika systemu: nie jest moim wrogiem kolega z pracy, ale problem, który mnie uwiera. Do rozwiązania go zostały powołane związki zawodowe, którym płacę składkę, one (jako moi przedstawiciele) rozwiązują kłopot  z pracodawcą.  Jeśli tak nie jest, oznacza to, że związki zawodowe są słabe, a słabe są, bo ….. i tu zachęcam do dyskusji ( ja swoją diagnozę podam w kolejnym odcinku – jeśli mnie opublikują).

Sławomir Kamiński

Przewodniczący Zarządu Oddziału Ziemi Puławskiej