Zaledwie 1,8 proc. osób wchodzących na rynek pracy chce oszczędzać na starość w prywatnych funduszach emerytalnych.

?Dziennik Gazeta Prawna? pisze, że spośród 392 767 Polaków, którzy między początkiem lutego a połową września rozpoczęli karierę zawodową, OFE wybrało jedynie 6975. Dla porównania z grupy osób, które już wcześniej pracowały, na pozostanie w funduszach zdecydowało się 2,5 mln, czyli ok. 15 proc. ubezpieczonych.

Przed 1 lutego osoby wchodzące na rynek pracy były automatycznie zapisywane do ZUS, a jeśli nie wybrały same swojego OFE, były dolosowywane do któregoś z nich. Od 1 lutego mogą wybierać, czy chcą część składki oddać do prywatnego funduszu, czy nie. Przez większość tego okresu fundusze obowiązywał zakaz reklamy związany z faktem, że wyboru ?OFE albo ZUS? mieli dokonać wszyscy ubezpieczeni. Zdaniem szefów OFE to jedna z przyczyn tak niskiej liczby zapisanych osób. Przekonują ponadto, najkrócej mówiąc, że młodzi są bierni, nie myślą o przyszłości i nie potrafią wybrać najkorzystniejszych dla siebie rozwiązań.

Dla OFE wchodzący na rynek pracy to potencjalnie najważniejsza grupa nowych klientów. Jeśli nie przekonają ich do siebie, pozycja rynkowa funduszy będzie się pogarszać. ? ?Długookresowe konsekwencje będą takie, że aktywa funduszy nie będą przyrastać ze względu na napływ składki. To może nie oznacza jeszcze marginalizacji OFE, ale na pewno zmniejszenie ich roli w systemie finansowym. Z drugiej strony, im mniej zapisuje się osób do funduszy i ich składka zostanie w ZUS, tym lepsza sytuacja finansów publicznych? ? zauważa Jakub Borowski, główny ekonomista Crédit Agricole.

Źródło. nowyobywatel.pl