Trzeba być wyjątkowo prymitywnym, pełnym złej woli ignorantem, żeby kwestionować konieczność budowania pomników bohaterom. Czy Spartanie wstydzą się Leonidasa? Czy Polacy wstydzą się bohaterów Westerplatte lub Wizny? Czy Amerykanie wstydzą się obrońców Alamo, a może Rosjanie wstydzą się bohaterów Stalingradu? Czemu zatem pracownicy Zakładów Azotowych mają się wstydzić bohaterów stanu wojennego? Czemu mają nie budować pomników, które zawsze będą przypominać, kto jest kim i gdzie stały barykady przyzwoitości? Po wprowadzeniu stanu wojennego to pracownicy Zakładów najdłużej w Polsce strajkowali. Mieli odwagę pokazać zdrajcom, którzy na własny naród wysłali czołgi, zamaszysty gest Kozakiewicza. NIKT nie miał większych jaj w całym kraju. Czy takich ludzi trzeba się wstydzić? Wstydzić się trzeba tego, że dopiero teraz powstał pomysł ich upamiętnienia. Wstydzić się trzeba, że to NSZZ była inicjatorem budowy pomnika, a nie Państwo Polskie. Wstydzić się trzeba, że NSZZ musiała chodzić z czapką po całym kraju, żeby sfinansować jego budowę. Wstydzić się trzeba że Zarząd GA ZAP jeszcze nie podjął decyzji o uporządkowaniu terenu wokół! To są powody do wstydu. Ten pomnik powinien być wybudowany w 1989 roku na koszt państwa albo jeszcze lepiej – za skonfiskowane komuchom majątki! Wstydem jest, że Zarząd ZAP nie dał pełnej kwoty na jego budowę! Dlaczego jest to wstyd? Ano dlatego, że ten pomnik to nie jakaś łaska – to zadośćuczynienie i czyn elementarnej przyzwoitości  za krzywdy, jakie komusze władze tej firmy wyrządziły bohaterom tamtych czasów. Zwalnianie na bruk, degradacja, niszczenie całych rodzin – tak im zapłacono za to, że bronili wolnej Polski. Wiem, że ówczesne dyrekcje Zakładów robiły to na zlecenie SB, tym większy szacunek dla tych, którzy podczas strajku mieli odwagę ubekom i uzbrojonym oddziałom pokazać, że nie wszyscy będą im lizać ręce i klękać przed nimi. Tamci ludzie i ich rodziny płacili najwyższą cenę (wyrzucenie z pracy nie było najwyższą karą), a dziś krytykują ich ci, którzy zatrudnili na ZAP już nawet najdalszych krewnych – to budzi moje szczere obrzydzenie.

Rozumiem że zachowanie ludzi, którzy Boga, Honor i Ojczyznę mieli odwagę stawiać na pierwszym miejscu, u niektórych może budzić dziś kompleksy, ale cóż, trzeba umieć z tym żyć. Pomnik przed Zakładami mówi, gdzie stali bohaterowie, a gdzie stało ZOMO. Cały ten wywód jednym zdaniem zamknąłby Marszałek Józef Piłsudski: Ten kto nie szanuje i nie ceni swej przeszłości, nie jest godzien szacunku teraźniejszości ani prawa do przyszłości”.

Jeśli sami siebie nie szanujemy, jak możemy wymagać, żeby szanowali nas inni? Moja rada dla kontestatorów: może zamiast pluć na bohaterów warto spojrzeć na siebie i chociaż próbować im dorównać albo przynajmniej zamknąć jadaczki.

 

Sławomir Kamiński

Wiceprzewodniczący NSZZ GA ZAP SA