Wielokrotnie podkreślałem, że tylko dzięki przejrzystości działań „Solidarność” przetrwała wszelakie zawieruchy.

Praktykowanie transparentności  nie jest łatwe, ba, w połączeniu ze skrajną demokracją jest to prawdziwy bieg przez pole minowe. Bo wszystko ma być jawne, wszystko ma być megademokratyczne, ale oczywiście jeszcze do tego wszystkiego profesjonalne, zorganizowane na najwyższym poziomie i co jak najbardziej oczywiste, wszyscy spodziewają się 100% skuteczności. Dałoby się to wszystko ułożyć, gdyby nie dochodził jeden bardzo ważny element, chodzi o drugą stronę – prawie zawsze jest to pracodawca, ale też czasami inny związek. Pracodawca porusza się w zupełnie innym świecie i ma zupełnie inne wymagania co do szczelności przepływu informacji. Jest to szczególnie ważne w przypadku spółek giełdowych, gdy czasem bardzo błahe z pozoru informacje mogą znacząco wpływać na kursy akcji. A tu nie ma miękkiej gry. Poza wszystkim jest to element odpowiedzialności za zakład pracy.

Ten przydługi wstęp jest komentarzem co do ilości przekazanych związkowcom informacji, jaka pojawiła się po ostatnim spotkaniu komitetu protestacyjnego z Mediatorem.

 Napiszę więc w imieniu całej Komisji Międzyzakładowej tyle, ile można.

  • Pan Mediator, mimo że powiązany z OPZZ, co czyni go politycznie podejrzanym, już na samym wstępie okazał się akceptowalny. Miły, elokwentny młody człowiek bez uprzedzeń i sprawiający wrażenie, że naprawdę zależy mu na osiągnięciu porozumienia.
  • Mediator odbył odrębne spotkania ze stronami sporu, dosyć zgrabnie balansował pomiędzy racjami. Trzeba przyznać, że otrzymał duży kredyt zaufania. Wprawdzie czasem wystawiał czułe miejsce, ale pozwoliliśmy mu rozwinąć skrzydła.
  • Być może z powyższych powodów rozmowy były ciekawe i kreatywne. Uzgodniono, że powstanie jeden wspólny komunikat i strony nie będą kłapać dziobem w mediach o tym, co zostało uzgodnione. Dotrzymujemy słowa – tak buduje się wzajemne zaufanie.
  • Elementem uzgodnień jest to, że po raz kolejny wyciągamy rękę do Tarnowa. Nie jest to ani ręka złożona pieść, ani do ucałowania, to ręka wykonująca gest zapraszający do rozmowy i porozumienia. Tylko tyle i aż tyle. Nasz gest, jak się wydaje, został bardzo pozytywnie odebrany zarówno przez mediatora jak i pracodawcę.
  • Ustaliliśmy, że treść naszego przesłania zostanie zawarta w uzgodnionym protokole ze spotkania (nie zaś w odrębnym piśmie), który zostanie przekazany do Tarnowa.
  • Następne spotkanie będzie 12 kwietnia i jak się wydaje, będzie to spotkanie decydujące o dalszym kierunku działań.

Tyle można napisać. Oczywiście w przypadku odrzucenia naszych propozycji protokół będzie bezzwłocznie opublikowany.

Sławomir Kamiński