Schizofazja – objaw psychopatologiczny świadczący o znacznym rozkojarzeniu myślenia. W schizofazji słowa wypowiadane przez pacjenta nie układają się w logiczny ciąg i są chaotycznie przemieszane.

Tyle nauka, a teraz do konkretu.

Panowie Wręga i Goldsztejn raczyli wydalić pismo, w którym wymieniają moje imię i nazwisko i chyba to jedyna w nim treść, co do której można stwierdzić, że nie zawiera błędu.

Odporność panów na bolesne doświadczenia wynikające z prób obrażania mnie i wciągania w jakieś wyimaginowane dyskursy ćwierćintelektualne z całą pewnością świadczy o poziomie percepcji. Z drugiej strony – czego się spodziewać po ludziach, co to do ośmiuset nie potrafią doliczyć? Z trzeciej strony – o patent na Kamińskiego jest trudniej niż o patenty na akademii czy nagrodę specjalną w jednym z zaprzyjaźnionych pionów. Swoją drogą panowie w swoim wynurzeniu nie chcą likwidacji patologii tychże nagród.

Odnosząc się jednak do wydalin.

Nie mogę i nie będę wypowiadał się za Panią Czarnecką i Pana Janiszka – niech sami to robią.
Jeśli chodzi o pobory dyrektorów, to wystarczy zastosować umiejętność nabytą w pierwszych klasach szkoły podstawowej, czyli czytanie ze zrozumieniem, np. naszych postulatów, gdzie jak byk jest napisane, że chcemy ograniczenia ich wynagrodzenia – wynagrodzenia, którego wysokość ZZPRC jak najbardziej popierał, jego podpis jest pod ZUZP. Szkoda, że dziś pan Wręga nie pamięta tego, co robił tak niedawno.

Panowie mieszają dwa obszary, czyli konieczności zmian w taryfikatorze i poziomu wynagradzania nowych pracowników – znaczy mało rozumieją ze spotkań, w których uczestniczą. Przykład z niemożnością zatrudnienia fachowców dotyczył patologii, gdy nowo przyjęty pracownik (po okresie próbnym) mimo że jest fachowcem i spełnia wszelkie oczekiwania, dostaje dwie grupy niżej. W mojej ocenie jest to nierówność w zatrudnieniu, a fakt, że pan Wręga ją popiera, jest dla mnie szczególnie kuriozalny – chociaż zważywszy na akapit poniżej, może nie tak bardzo.

Kwestia pilnej konieczności modernizacji taryfikatora i jeden z przykładów, który ją opisywał, dotyczył Panów konserwatorów, którzy zostali w nim umieszczeni, gdy rzeczywistość i oczekiwania wobec ich pracy były zupełnie inne niż dziś, kolejny to pracownicy DW Jawor. Niestety nie są to grupy zawodowe, które tak jak władze ZZPRC mogą pobierać przez wiele miesięcy zawyżone wynagrodzenie – nie wszyscy są w tak komfortowej sytuacji, że mogą gratisowo przytulić parę tysi.

Jak sądzę omówienie tych zmaz paraintelektualnych mamy zakończone i wszyscy potrafiący złożyć figurkę ludka LEGO rozumieją, że wszystko wskazuje na to, iż diagnoza postawiona na początku tekstu co do treści wydalin panów Wręgi I Goldsztejna jest właściwa.

Na koniec pozwoliłem sobie zostawić cukiereczka. Ostateczna wersja protokołu z negocjacji powstaje po zgłoszeniu uwag uczestników. Jest to swoista szermierka pamięci i tego, co kto chce wypomnieć, a co zapomnieć. Poniżej zamieszczam uwagi pana Wręgi do protokołu o którym pisze (swoją drogą pasują one do treści jak Murzyn do zebrania założycielskiego Ku Klux Klanu).

Sławomir Kamiński – wiceprzewodniczący NSZZ Solidarność