W związku zawodowym często sytuacje są napięte, ścierają się rożne poglądy, frakcje i trendy, a że to zwyczajowo męskie towarzystwo, to i pojawia się ciężkie słownictwo. Nie jest to powód do dumy, nie jest to przyczynek do chwały, jest to fakt.

Kiedyś na negocjacjach u kolejarzy, w których byłem mediatorem, na sali siedziało ze stu chłopa, a ja w sposób bardzo kulturalny próbowałem wyłuszczyć zawiłości statutowe i prawne. W pewnym momencie wstał chłop słusznego wzrostu i powiedział: Panie ładny, przestań pier…, bo jak nie, to cię wyp… przez okno. Z racji, że nie jestem ułomkiem stwierdziłem, że nie wiadomo kto kogo przez to okno wyp… Okazało się, że dzięki tej mało dyplomatycznej wymianie poglądów skruszyliśmy lody i rozwiązaliśmy problem, pieczętując to uroczystym toastem. Taki klimat, taki fach, tacy ludzie i tego, co przeżyłem wówczas nie zamieniłbym na nic innego. To oczywiście jeden z setek przykładów, że sprawy w związku często załatwiane są po męsku i w żołnierskich słowach. Nikt na nikogo się nie boczy, nikt na nikogo się nie dąsa i fochów nie stroi. Aż do teraz.

Otóż okazuje się, że Tajny Współpracownik o pseudonimie ALA zakapował Michała Świderskiego za to, że ten podczas zamkniętych obrad Komisji nazwał go rzekomo ch…… Jest to oczywiście zwrot sam w sobie obraźliwy, choć w swej genezie oznacza wykastrowanego knura. Łatwo zatem wyobrazić sobie dużo bardziej ohydne zwierzę np. meduzę. Słowo to jest jednak w dosyć powszechnym użyciu i przez swą pospolitość (ubolewam nad tym) chyba nawet często niezauważane.

Trudno jednak się nie zgodzić, że trzeba być wyjątkowo podobnym do wykastrowanego knura, żeby przez lata ukrywać swoją współpracę z WSW albo SB, mataczyć i kłamać, co do swojej przeszłości, używać wulgaryzmów w stosunku do innych, bez jakiejkolwiek podstawy nazywać ludzi bandytami, a później samemu iść, jak wykastrowany knur, na policję i kablować na kolegę. Cóż, natury się nie oszuka i jak mówi stare powiedzenie: „Jak się wykastrowanym knurem urodziłeś, to skowronkiem nie zdechniesz”.

                                                                                                                                                                     Sławomir Kamiński