W trwających właśnie wezwaniach na akcje Azotów Tarnów i ZA Puław rozpatrywane są różne scenariusze obrony przed wrogim przejęciem. Jednym z możliwych jest połączenie sił obu firm. Wydaje się jednak, że to mało prawdopodobne, bo ewentualna fuzja może się rozbić o Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów i Komisję Europejską.
Ostatnie kilkanaście miesięcy w branży chemicznej to spektakularne przejęcia i przetasowania aktywów. Najpierw Zakłady Azotowe Tarnów kupiły kędzierzyński ZAK. Kilka miesięcy po sfinalizowaniu tej transakcji na celowniku ZAT znalazły się Police. W ten sposób powstała największa grupa nawozowa w kraju. Jej przychody to ponad 6 mld złotych i co ważne w pełni komplementarna oferta produktowa.
Nie zasypywał gruszek w popiele także drugi potentat w branży nawozowej Zakłady Azotowe Puławy. Puławska spółka najpierw kupiła Gdańskie Zakłady Nawozów Fosforowych ?Fosfory?, a całkiem niedawno chorzowskie Azoty ? Adipol.

Po połączeniu firm na polskim rynku nawozowym pozostali trzej duzi gracze. Grupa Tarnów i Grupa Puławy oraz należący do PKN Orlen Anwil Włocławek.

Jednak próba połączenia Tarnowa i Puław może napotkać poważny opór ze strony urzędników. Nie chodzi bynajmniej o wielkość nowego podmiotu- roczne przychody ponad 10 mld złotych, lecz o to, że taka firma zdominowałaby nasz rynek rolny.

By doszło do fuzji, musiałyby się na to zgodzić zarówno UOKiK jak i Komisja Europejska. A to wydaje się mało prawdopodobne. Ta ostatnia szczególnie uważne patrzy na europejski rynek rolny. Każde zmiany, które mogą w niego uderzać, są ściśle nadzorowane.

Czy fuzja ZAT i ZAP oznaczałaby rewolucję? Na polskim rynku tak, ale i nie pozostałaby bez echa w całej Unii Europejskiej. Pamiętajmy, że Polska jest trzecim co do wielkości rynkiem rolnym w Unii, tak więc zmiany w kluczowej jego części, jakim są nawozy, są mocno obserwowane.

W najlepszym przypadku Komisja Europejska i Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów mogłyby nakazać wydzielenie i pozbycie się sporej części aktywów, co znacząco zmniejszyłoby stan posiadania nowej firmy. Można byłoby przyjąć, że w tym przypadku jeden plus jeden, to znacznie mniej niż dwa. Mogłoby się więc okazać, że fuzja się nie opłaca.

Na koniec kwestia obrony przed wrogim przejęciem poprzez fuzję. Taki proces trwałby bardzo długo, mogłoby się wiec okazać, że nie ma już kogo bronić.

Źródło. wnp.pl