Wyzwanie jest na tyle poważne, że nad tym, jak rozwiązać ten problem głowi się specjalna grupa. – Nie mamy jeszcze żadnych rozwiązań, wiadomo, że takie oczekiwania ze strony związkowej są. Musimy się z nimi zmierzyć. Jednak trzeba ważyć wszystkie czynniki, a nie tylko oczekiwania związkowców – przyznaje w rozmowie z portalem wnp.pl osoba pracująca nad kwestią płac, chcąca zachować anonimowość.
Z rozmów portalu z menedżerami firm wchodzących w skład Grupy wynika, że automatycznego podniesienia poziomu płac nie będzie.

– Na pewno nie będzie równania w górę, byłyby to bowiem potężne koszty dla nowo powstałej organizacji. A przecież łącząc cztery zakłady w jeden podmiot zakładaliśmy synergie, a nie wzrost wydatków – przyznaje jeden z naszych rozmówców.

Jak dodaje, nie będzie to prosty temat do rozwikłania. Wiadomo jednak, że zarządy będą dążyć do porównania tych elementów w poszczególnych podmiotach grupy, które można zmierzyć i wyciągać stosowne wnioski.

– Niekoniecznie akceptując kierunek równania w górę. Co do zasady z punktu widzenia pracownika jest on być może słuszny, ale musimy myśleć o całej grupie – zaznacza menedżer z Tarnowa.

Kluczowa kwestia to sprawa systemów motywacyjnych.

– Niezależnie od oczekiwań pracowników, uważamy że powinni oni dobrze zarabiać, być dobrze umotywowani. Nie jest to temat prosty. Mówimy o Grupie, ale musimy przeanalizować kształt prawny wytwórni. Już samo to jest skomplikowane. Dyskusje ze związkami to niedaleka przyszłość. Sami we własnym gronie musimy wypracować system motywacyjny. On w wielu naszych spółkach już funkcjonuje. Oparty jest o nowoczesne rozwiązania – dodaje innych nasz rozmówca.

Dlaczego menedżerowie tak ostrożnie podchodzą do kwestii ewentualnych podwyżek?

– Trzeba wrócić do fundamentów, do źródła procesu konsolidacji. Sens procesu ma podłoże biznesowe. W chwili obecnej zajmujemy się organizacją i poprawą naszego biznesu. Nieodłącznym elementem zarządzania biznesem jest zarządzanie personelem i motywowanie go. Wkład naszych pracowników jest przecież olbrzymi. Zastanawiając się, jak to można ujednolicić, musimy wybiec w przyszłość, jaki system motywacyjny chcielibyśmy przyjąć dla całej Grupy – wyjaśnia nasz rozmówca.
Część pracowników i związkowców uważa, że połączeniu zakładów chemicznych w jedną Grupę powinno skutkować również zrównaniem poziomu płac. Oczywiście miałby on osiągnąć poziom płac tego zakładu, gdzie zarobki są najwyższe. To poważne wyzwanie dla kierownictwa Grupy.
Czy system obowiązywałby dla całej Grupy?

Z naszych informacji wynika, że docelowo tak. Jednak szefowie spółki mają świadomość różnic pomiędzy samymi zakładami jak i wewnątrz nich. Trudno zaproponować takie same systemy motywacyjne pracownikom zatrudnionym bezpośrednio przy produkcji i np. dla personelu sprzątającego.

– Uważamy, że powinniśmy zaproponować spójne rozwiązanie. Co do systemu motywacyjnego można spodziewać się szybszych efektów. Zwłaszcza, że w trzech zakładach Grupy system ten w oparciu o kartę wyników już funkcjonuje ( w Policach i ZAK-u, także w Puławach) – dodaje jeden z menedżerów.

Rozwiązanie kwestii płacowych w Grupie Azoty jest bardzo ważne ze względu na potrzebny w konsolidacji spokój społeczny. Jednak kwestia jest dość drażliwa, bo dotyczy wielotysięcznej załogi. Jeszcze przed przejęciem przez Tarnów Puław stawiana była kwestia podwyżek płac. Pracownicy Tarnowa argumentowali, ze nie powinni zarabiać mniej niż w Kędzierzynie, czy Puławach.

Źródło. wnp.pl