Średnio nawet po 6 tys. zł (brutto) zarabiają pracownicy niektórych zakładów, wchodzących w skład Grupy Azoty, powstałej z połączenia największych firm tzw. wielkiej syntezy chemicznej.

Kłopot w tym, że tarnowskie Azoty płacą inaczej, niż wchodzące do tej samej grupy zakłady z Kędzierzyna Koźla. Także Zakłady Azotowe Puławy stosują swój własny i odmienny system wynagradzania.

Płace pracowników produkcyjnych na podobnych stanowiskach z zakładów tworzących jedną dużą grupę kapitałową (Grupa Azoty) znacznie się więc różnią. To nie podoba się załogom firm, w których zarabia się mniej, a mniej zarabia się właśnie w Tarnowie.

– Nasza spółka ma bardzo dobre wyniki finansowe, a płace załogi powinny być ich odzwierciedleniem – przekonuje Roman Góra, wiceprzewodniczący NSZZ “Solidarność” w Zakładach Azotowych w Puławach. – Zdajemy sobie sprawę z faktu, że średnie wynagrodzenie w naszej firmie jest wyraźnie wyższe niż w Tarnowie, ale takie porównania raczej nie mają sensu. Przecież w Kędzierzynie, a więc w firmie już wcześniej przejętej przez Tarnów, zarabia się jeszcze więcej – mówi przewodniczący Góra.

Ile można zarobić na stanowiskach produkcyjnych w polskich zakładach produkujących nawozy azotowe? W Puławach ta średnia przekracza 5,5 tys. zł. W Tarnowie dochodzi do 4,8 tys. zł. W tarnowskich Azotach mówi się, że “koledzy z Puław zarabiają tysiaka więcej”.

– W naszym systemie wynagradzania płace negocjowane są pod koniec każdego roku. Muszą być powiązane z wynikami firmy – mówi Tadeusz Szumlański, zastępca przewodniczącego NSZZ “Solidarność” w tarnowskich Azotach. – Mimo krążących plotek, nie zamierzamy w tej chwili walczyć o ujednolicenie płac we wszystkich zakładach grupy kapitałowej, choć oczywiście każdy chciałby zarabiać lepiej. Warto jednak podkreślić, że w ostatnich latach płace w naszej firmie i tak znacząco urosły – wyjaśnia przewodniczący Szumlański.

Pracownicy Grupy Azoty ewentualne ujednolicenie płac – na podobnych stanowiskach – widzą jedynie jako “równanie w górę”. – Nie mamy nic przeciwko temu, aby tarnowianie wywalczyli podwyżki płac do naszego poziomu. Na pewno jednak nie będzie zgody na równanie w dół – twierdzi Roman Góra, wiceszef “Solidarności” w ZA Puławy.

W ubiegłym roku zadecydowano o połączeniu tarnowskich Azotów z zakładami w Puławach. Fuzja była odpowiedzią na próbę wrogiego przejęcia Tarnowa przez rosyjski koncern Acron. Przedstawiciele największego akcjonariusza, jakim był i jest Skarb Państwa, zadecydowali o konsolidacji Tarnowa i Puław (także o podwyższeniu kapitału), co odsunęło groźbę przejęcia większości akcji przez Rosjan.

Acron jednak nie złożył broni i przez ostatni rok sukcesywnie skupował akcje Grupy Azoty poza giełdą papierów wartościowych (poza tzw. rynkiem regulowanym). W efekcie, rosyjskie spółki powiązane z Acronem i jego właścicielem Wiaczesławem Kantorem, kontrolują już ponad 15 proc. akcji zakładu w Tarnowie. Daleko im jednak do pakietu kontrolnego w tarnowskich Azotach i całej grupie.

W efekcie przeprowadzonej przez resort skarbu konsolidacji polskiej chemi, powstała jedna z największych w Europie grup nawozowych (wcześniej tarnowskie Azoty przejęły zakłady w Kędzierzynie-Koźlu i Policach). Załogi Puław i Tarnowa obawiały się redukcji zatrudnienia po połączeniu firm. Obecnie wiele mówi się o ujednoliceniu systemów wynagradzania, choć takich planów oficjalnie nie publikują zarządy spółek (pogłoski pochodzą od załóg). Związkowcy podkreślają, że sami nie nalegają na ujednolicenie płac.

POLSKA CHEMIA NA UNIJNYM RYNKU

Przedstawiciele Grupy Azoty w Fertilizers Europe

Wiceprezes zarządu Grupy Azoty (zakłady w Tarnowie) Andrzej Skolmowski i członek zarządu Grupy Azoty “Puławy” Marek Kapłucha zostali powołani na nową dwuletnią kadencję w skład zarządu Fertilizers Europe (FE) – organizacji zrzeszającej europejskich producentów nawozów. Grupa Azoty jest jedną z największych firm chemicznych w UE. Dzięki reprezentacji w strukturach zarządu Fertilizers Europe, Grupa Azoty ma możliwość współdecydowania o charakterze rynku nawozowego w Europie.

Fertilizers Europe nadzoruje interesy całego unijnego rynku nawozowego oraz odpowiada za kontakt z innymi podmiotami i instytucjami międzynarodowymi. Jest silną organizacją reprezentującą przemysł nawozowy przed Komisją Europejską. Jej członkami oprócz firm z Polski są przedsiębiorstwa z Hiszpanii, Francji, Norwegii, Litwy, Niemiec, Austrii, Czech, Węgier, Holandii, Belgii, Rumunii i Grecji.

Źródło. dziennikpolski 24.pl